Witajcie bardzo serdecznie ;)
Dzisiaj witam was w poście takim całkiem spontanicznym, totalnie niespodziewanym, który kiedyś na pewno bym napisała. A tak mnie natchnęło, że te kiedyś stało się dzisiaj. Bo po co czekać? ;)
Dziś chcę wam pokazać moje największe książki (żeby nie powiedzieć grube, może po prostu puszyste, tak jak ja ;) ). Głównym kryterium była ilość stron równa co najmniej 650 stron. Bo czemu by nie? ;) I przygotujcie się na to, że tych książek będzie całkiem sporo, jak widzicie po tytule - wszystko to wynika z zamiłowania do długich opowieści. Zaintrygowanych zapraszam ;)
Książki z liczbą stron 650- 700
A więc jak widzicie to są 'najmniejsze' z tych największych :) Wiem, że dziwacznie to brzmi, lecz nie wiem, jak lepiej mogłabym to ubrać w słowa. Jak widać na załączonym zdjęciu, znajdują się tu dwie moje ulubione serie, w tym dwie książki należą do jednej (tak jak byście się sami tego nie domyślili - popisuję się błyskotliwością...). I wybaczcie, nie potrafię robić ładnych zdjęć. Nieważne, wielokrotnie opowiadałam wam o tych książkach, a do Z mgły zrodzonego powstała również recenzja.
Książki z liczbą stron 700 - 800
Przeplatanka po raz kolejny. No i jak widać, druga część Z mgły zrodzonego jest największa. (Jejku, dlaczego do tej pory nie zakończyłam jej czytania?). Tak, z tej sterty mam przeczytaną tylko trzecią część Millenium czyli Zamek z piasku, który runął. Liczę na to, że niedługo znajdę więcej czasu na przeczytanie tych książek - póki co, mam jakiś czytelniczy zastój. No i w przyszłym tygodniu czeka mnie istna masakra teksańską piłą mechaniczną - albo przynajmniej kolokwiami i zaliczeniami na studiach ( co mnie podkusiło z tymi studiami :p )
Książki z liczbą stron 800 - 1000
Ta 'cegła' ma 1024 strony :P Są w niej zawarte trzy powieści Roberta Forysia. Przeczytałam jedną z nich, jestem w trakcie drugiej. Nie, chwilowo mi nie idzie. Jednak bardzo podobało mi się to, co przeczytałam. To powieści historyczne, z Sobieskimi, Pacami, Habsburgami i licznymi intrygami na dworze. Całkiem możliwe, że dzięki spotkaniu z tą cegłą pokocham powieści historyczne. A jeśli nie, to przynajmniej będę mogła kogoś zabić, choć wiadomo, wolałabym nie. Dlatego nie noszę jej przy sobie (pomijam szczegół, że jest ciężka) :)
I to było na tyle, jeśli chodzi o zestawienie tych najgrubszych książek. Czytaliście którąś z tych, które przedstawiłam lub też je posiadacie? Opowiedzcie w komentarzu, jakie najgrubsze książki znajdują się w waszych biblioteczkach. Z wielką chęcią się dowiem :)
I dodatkowe ogłoszenie - jak już zauważyliście, częściej mnie tutaj nie ma, niż jestem. W dodatku nie będzie lepiej w najbliższym czasie. Studia pożerają czas. Bardzo dużo czasu.
Uściskajcie dziadków i babcie :) życzę udanych ferii tym, którzy je mają.
Właśnie biorę się za "Studnie wstąpienia" ;) Może i to są dość dlugie pozycje ale tom pierwszy czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko - zajął mi jakieś 4 dni.
OdpowiedzUsuńWiem, jednak, niestety, nie wyrabiam się czasowo, zwłaszcza gdy zbliża się sesja :)
UsuńPozdrawiam :)
jak one się ładnie prezentują <3
OdpowiedzUsuńMiło mi bardzo :D Dziękuję :p
UsuńU mnie byłoby więcej kloców xD Mam chociażby ilustrowaną Grę o tron, Trupią otuchę, To Kinga, Drogę królów Sandersona, całe Ostatnie Imperium, Shantaram i inne takie <3
OdpowiedzUsuńAh ten Sanderson <3 Słyszałaś, że niedługo premiera jego pierwszej ksiażki dla młodszego czytelnika? Z ilustracjami <3 I tak przeczytam xD
Ah jak ja kocham takie cegły <3
Buziaki :*
Kasia z Kasi recenzje książek :)
Tak słyszałam ;) u mnie pewnie tych większych książek i tak będzie przybywać - moje zapędy bibliofila nie znają granic :D Mam nadzieję kiedyś sięgnąć po nową książkę Sandersona - nie ważne, że to dla młodszych (wciąż czuję się niedojrzała emocjonalnie i się odmładzam w taki sposób xD )
UsuńWielkie książki są suuupi ^_^
Ściskam mocno :*
Ja mam niewiele grubasków, bo zawsze ich unikałam. Dopiero niedawno zaczęłam doceniać- i tak stałam się dumną posiadaczką "Shantaram", "Małe życie", "Złota godzina" "Morderstwo i cała reszta" :)
OdpowiedzUsuńa ja raczej unikam grubasków :/ nie wiem dlaczego, może po prostu nigdy za bardzo nie mam czasu ich czytać? najgrubsza jest któraś z części Pottera, bodajże Zakon :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Tell me three things"! pattbooks.blogspot.com
Wow naprawdę grube książki *.* Moja najgrubsza książka na półce ma może z 500 stron? Nie wiem, ale na pewno nie mam jakiś grubasków, raczej przeważa 300-400 stron :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
SZELEST STRON
Mmmm, piękne, wspaniałe grubaski. Też uwielbiam takie tomiszcza. A jak pięknie wyglądają na półce. Suuuper <3 Zakochałam się :) Poluję na grę o tron - wersję ilustrowaną, też konkret grubasek :)
OdpowiedzUsuńOdpowiedziałam na LBA z twojej nominacji, zapraszam :)