Gdy z nieba spada popiół... - Brandon Sanderson "Z mgły zrodzony" | recenzja

Witam was wszystkich i każdego z osoba bardzo gorąco :)


Dziś będziemy się rozpływać nad kolejną książką, bo dziś postanowiłam dla was zrecenzować powieść świetnego pisarza (nieważne, że przeczytałam dopiero jego jedną książkę). Oczywiście chodzi o Brandona Sandersona i Z mgły zrodzonego.

Czasy średniowiecza, popiół sypiący się z nieba, uciśniony lud i bezwzględny Ostatni Imperator oraz dokładnie opisany świat magiczny. Brzmi intrygująco? Gdy opowiedziałam pokrótce o tym mojemu koledze stwierdził, że bardzo chętnie ... obejrzałby taki film. Smuteczek. Ale jeśli zechce to na pewno pożyczę mu do poczytania. Tak, będę ją polecała wszędzie, i będziecie tę książkę widzieli nawet w lodówce obok mleka. A tak na serio, to może nie aż tak, ale strzeżcie się, bo będę wam o niej przypominała. Tak samo jak o moim ukochanym Czasie żniw Samanthy Shannon. Lecz to nie jest post związany z rolnictwem (serio, tata po zobaczeniu tytułu Czasu żniw uznał, że interesuje mnie rolnictwo). Do rzeczy!

O czym jest Z mgły zrodzony? Dobre pytanie. Przytoczę wam opis z tyłu okładki :)

Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności", posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.

Brzmi trochę zawile? Nie dziwię się, zwłaszcza, że ten świat został wykreowany na nowo. Skaa, Ostatni Imperator - za chwilkę rozwieję wasze wątpliwości.  Jednak nieco opowiem wam o fabule od siebie. Główną postacią jest Kelsier, osoba określana Zrodzonym z Mgły. Poznajemy też 16-letnią złodziejkę, jedyną dziewczyną w szajce, bardzo nieufną, używającą czasem 'szczęścia', by pomóc szefowi tej grupy (w sumie nie wiem, jak nazwać to stanowisko w inny sposób). I jak możecie się domyślić, pewnego pięknego dnia ich ścieżki się łączą. Nie, nie liczcie na romans między nimi. Okazuje się, że Vin, bo tak właśnie na imię ma młoda złodziejka, też jest Zrodzoną z Mgły. Dołącza do grupy Kelsiera i decydują się na dość szalony plan. A mianowicie - zebranie armii, wszczęcie buntu wśród skaa i zabicie nieśmiertelnego Ostatniego Imperatora, który inaczej jest też określany jako Skrawek Nieskończoności. A to, czy ich plan się powiedzie, jak wszystko się potoczy i jak w grupie odnajdzie się Vin, dowiecie się sięgając po powieść Brandona Sandersona.

Co sprawiło, że sięgnęłam właśnie po Sandersona? No, było kilka czynników. Przede wszystkim nasłuchałam i naoglądałam się ochów i achów od Pawła z kanału P42 i Remi z kanału lilacwix. A od niedawna marzyło mi się przeczytanie książki z rodzaju nieco poważniejszej fantastyki, tak jak to określam. Jednak stwierdziłam, że jeszcze nie chcę sięgać po Tolkiena. A decydujące okazało się: uwaga: brak wątków romansowych. Te ostatnio nieco mi się przejadły i chciałam sięgnąć po coś, gdzie tego nie znajdę. W ramach sprostowania: drobny wątek miłości jest, lecz nie jest on tak bardzo uwydatniony, nie jest wątkiem głównym. Lecz nie narzekam. Więc pewnego dnia, nie mogłam już wytrzymać i stało się. Obszukałam internetowe dyskonty i nie mogłam znaleźć pierwszej części i zdesperowana zamówiłam na stronie Empiku. Jaki wielki był mój smutek, gdy kilka dni później odkryłam, że na stronie internetowej Świata Książki jest -40% na książki Sandersona i że przepłaciłam...Jednak suma wyszłaby mi podobna po doliczeniu kosztu wysyłki, więc za długo się nie martwiłam i oczekiwałam, aż książka przywędruje do salonu (bo jednak zamawiając przez stronę internetową jest taniej).

Autor stworzył całkiem nowy świat, system magiczny. W książce jest mapa Ostatniego Imperium, gdzie rozgrywa się akcja powieści. Allomanci, skaa, Ostatni Imperator i jego podwładni. Wszystko jest dokładnie opisane, akcja nie pędzi na łeb na szyję, przynajmniej przez większą część książki, a wszystko po to, abyśmy poznali zasady rządzące tym światem i się nie pogubili w tym wszystkim. Ale za to, gdy już się rozpędzi to pędzi aż do końca. Jednak ta powieść jest nieco schematyczna. Jednak idzie to znieść :)

Jak już wcześniej wspomniałam, jest kilka grup, jakie możemy poznać w książce i to jest właśnie ten moment, aby wam nieco o nich opowiedzieć.
Więc zacznijmy od tej grupy najwyżej. Ostatni Imperator jest władcą całego Imperium, w którym stosuje terror, wszystko po to, by skaa nie wszczynali buntu. Władca, który każe patrzeć swoim poddanym na zabijanie niewinnych ludzi z ich klasy społecznej, gdzie każdy akt nieposłuszeństwa karany jest śmiercią. Są też ludzie, którzy mu służą. Stalowi Inkwizytorzy, Obligatorzy, Garnizon. Jednak opowiadanie o tych wszystkich 'przydupasach' może trwać bardzo długo, i tak czuję, że ta recenzja będzie przydługawa.

Są też Allomanci. Są osoby, które posiadają moc spalania jednego metalu, określani są jako Mgliści. Jeśli ktoś ma umiejętność spalania wszystkich metali, to osoba taka jest określana Zrodzonym z Mgły. Jest osiem podstawowych metali, których 'spalenie' dodaje Allomancie dodatkowych mocy np wzmacnianie ciała, wyostrzone zmysły. Allomancją powinni być obdarzeni tylko arystokraci, ale jak wiadomo, różnie to wychodzi.

I skaa znany jako lud robotników. Są biedni, narażeni na wszelkie choroby. Traktowani jak narzędzia, a gdy kobieta skaa spodoba się jakiemuś arystokracie i weźmie ją do łóżka to po tym musi ją zabić. Wszystko po to, aby nie splamić krwi. Czy jakoś tak. Skaa są najliczniejszą grupą, jednak mimo tego, że jest ich wielu, boją się zbuntować, bo to może sprowadzić na nich śmierć.

Narracja zastosowana w Z mgły zrodzonym jest trzecioosobowa. I bardzo dobrze, w końcu mogę nieco odpocząć od pierwszoosobej narracji, a takich książek ostatnio naczytałam się całkiem dużo. Narrator opowiada nam co się dzieje, lecz zna też uczucia i myśli postaci. Przeskakuje między bohaterami, byśmy wiedzieli jak najwięcej.

Bohaterowie tej powieści są tak wielowymiarowi, tak bardzo realni, są idealnie wykreowani przez Sandersona. Można się nad nimi rozpływać i wielbić.Każdy z bohaterów jest inny, a jednocześnie wyjątkowy i charakterystyczny. Bo w grupie poza Kelsierem i Vin jest jeszcze kilku innych mężczyzn (Mglistych). Przyjaźń ukazana w tej książce jest niezwykła, silna, w której imię warto narazić się na największe niebezpieczeństwo, tylko po to, aby wyciągnąć z tarapatów osoby najbliższe.

Zdjęcie nieco niewyraźne, bo  Actimel się skończył...
Lecz pozwólcie, że szerzej opowiem tylko o dwóch postaciach, a konkretniej o Vin i Kelsierze. Z tytułu tego, że damy mają pierwszeństwo, więc zacznę od przybliżenia wam sylwetki tej dziewczyny. Vin jest szesnastoletnią złodziejką w szajce. Ma włosy ścięte na krótko, ubiera się jak chłopak. Bo w szajce jest przede wszystkim złodziejką. Nie ufa nikomu, jest wycofana, brat jej powtarzał, że nie może nikomu ufać, bo każdy ją zdradzi i zostawi. Brat ją poniżał, ale też wychował, gdyż uratował ją od chorej psychicznie matki. Jest też dziewczyną upartą i bystrą. Będąc w szajce używa 'szczęścia', aby misje odnosiły sukces lub by uspokoić szefa szajki (o ile można tak powiedzieć). Nie wie, że korzysta ze swoich zdolności allomantycznych, lecz o tym dowiaduje się o tym, gdy spotyka Kelsiera.

Kim jest Kelsier? Jest to około trzydziestoletni mężczyzna, Zrodzony z Mgły, który pomaga Vin poznać i pokazuje jej, jak używać allomancji. To człowiek zawsze uśmiechnięty, a nawet określany jako szalony. Jest silny, a świadczą o tym jego blizny na rękach. I w przeszłości zdradziła go jego ukochana. Lecz z uśmiechem idzie przez życie siejąc zamęt w miejscach, gdzie się pojawia.

Jednak Z mgły zrodzony nie jest tylko opowieścią o całkiem nowym magicznym świecie, o obalaniu okrutnego i nieśmiertelnego Ostatniego Imperatora, o biednych ludziach skaa. Jest to przede wszystkim powieść o sile przyjaźni, o tym, co jesteśmy w stanie zrobić, by uratować najbliższych przyjaciół. Vin uczy się zaufania i uczy się przyjaźni.

Nie brakuje tu też plot twistów, by nie było zbyt cukierkowo. I czasem mnie drażniły nie najlepsze wybory bohaterów, ale cóż poradzisz, jak się krzyczy na nich i na książkę, to i tak nie posłuchają ;) Nie, nie krzyczałam, ale zdarzało mi się mówić "nie rób tego".

Czytanie tej powieści było dla mnie przyjemnością. Serio. Mimo, że może litery nie należały do największych, a rozdziały były różnej długości, to książkę czytało się zaskakująco lekko. Sanderson tak operuje słowami, że chce się ciągle więcej i więcej. I nie ma się dość. Specjalnie odwlekałam moment zakończenia tej powieści. Nie ważne, że jest więcej książek z tego uniwersum. Tylko, że nie wiem, kiedy będę miała okazję sięgnąć po drugi tom. Lecz mam już zamówioną Studnię wstąpienia, a także dwie inne książki, ale o tym się dowiecie pod koniec miesiąca, chyba, że zrobię unboxing, ale jeszcze zobaczymy.

Chciałam jeszcze powiedzieć, że książka jest lekko schematyczna. Dlaczego? Już tłumaczę. Spotykamy dziewczynę, która ma wyjątkowe zdolności i o tym nie wie. Posiada zdolności, których mieć nie powinna. I poznaje kogoś, dzięki komu jej życie się odmienia. Lecz nie ma tak dużej schematyczności, więc nie mam tego autorowi za złe.

Muszę jeszcze wspomnieć, choć to mało istotne, jednak nie wytrzymam, jeśli nie powiem - ta powieść jest cudownie wydana. Jest mapa, jest słowniczek, gdzie wyjaśnione jest, co daje spalanie poszczególnych metali oraz określenia Mglistych, którzy się nimi posługują. Do tego jest wstążka, czerwony pasek, dzięki któremu nie musimy używać dodatkowej zakładki. I twarda oprawa, która sprawia, że książkę można wygodnie czytać i bez obaw, że złamie się grzbiet. Warto podkreślić fakt, że książka jest szyta.

MOJA OCENA: 9/10 - bo jest to pierwsza część cyklu, jestem ciekawa, jak dalej się to rozwinie. Ale i tak powieść jest świetna.

Komu polecam?:


- tym, którzy chcą zacząć swoją przygodę z twórczością Sandersona,

- fanom unikalnych systemów magicznych,

- szukających nieco poważniejszej fantastyki,

- lubiącym książki z wątkiem miłosnym, który nie jest na pierwszym planie,

- miłośnikom książek z wyrazistymi i wielowymiarowymi bohaterami,

- wszystkim zaintrygowanych sypiącym się z nieba popiołem.



Czytaliście Z mgły zrodzonego? Jak wy oceniacie tę książkę? Jak się wam podobała, jakie były wasze odczucia? A może czytaliście inne książki Sandersona? Opowiedzcie o tym w komentarzach. A na dziś to już wszystko. Wiem, ta recenzja jest ogromniaście długaśna, ale cóż poradzić, mam nadzieję, że się nie wynudziliście zanadto.

A teraz życzę udanego i/lub zaczytanego weekendu :)


Komentarze

  1. Z jednej strony mnie zaciekawiło, generalnie słyszałam już wiele dobrego o tym autorze i kiedyś pewnie po niego sięgnę. Ale ten wątek z zabijaniem kobiet... zniesmaczyłam się odrobinkę. Ostatnio fantasy robi się coraz bardziej dark, a ja bym chętnie przeczytała coś bardziej neutralnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że nie mogę liczyć na romans między nimi ale cała książka wydaje się ciekawa może kiedyś sięgnę :)
    Blog o książkach KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. O, widzę, że Sanderson rządzi... :)
    Po latach wróciłem do czytania fantastyki, fantasy itp., teraz trafiłem na chwalonego Sandersona - lecz akurat zacząłem od innej serii, "Archiwum Burzowego Światła". Rzeczywiście świetne. Sanderson wykreował cały, skomplikowany świat, rządzący się własnymi prawami, z wieloma wyrazistymi postaciami. Teraz kończę drugi tom i coraz bardziej ten cykl mi się podoba - polecam! Tylko czemu nikt mnie nie ostrzegł, że tom trzeci jest jeszcze w trakcie pisania?! :)
    "Z mgły zrodzony" mam już kupiony, przy okazji jakiejś promocji - czeka w kolejce...
    Sprawa druga - Tolkien. Po "Władcę pierścieni" zawsze warto sięgnąć. To najbardziej klasyczna klasyka, kapitalnie napisana, spopularyzowana dodatkowo świetną trylogią filmową. Świetną, ale pomijającą niektóre wątki. Też polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam w planach i na pewno po nią sięgnę.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam czytałam, ale już wiesz :D
    Oooo a propos tego schematu - nie zgodzę się. Może fabuła czasem nie jest jakas mega oryginalna, to jednak gdyby była schematyczna to by było tak: Vin jest niezwykłą dziewczyną ze zdolnościami, o których nie sama nie wie, spotyka Kelsiera- zabójczo przystojnego bruneta, w którym z miejsca się zakochuje. Pod koniec on prawie umiera- ona zasłania go własnym ciałem, ale Kelsier jest tak zajebisty, że ją leczy. Żyli długo i szczęsliwie.
    A tu taki ...! Wiadomo :D
    Kocham tę ksiażkę i nie moge się doczekać do gwiazdki, bo dostanę od Mikołaja resztę serii <3
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)