Lato na wsi - Becca Flitzpatrick "Niebezpieczne kłamstwa" | recenzja

Witam wszystkich cieplutko :)


Dawno mnie tutaj nie było, ale już się tłumaczę :) Złośliwość rzeczy martwych nie zna granic i w momencie, gdy doznałam przebłysku pomysłów, chęci na pisanie, dzielenie się wrażeniami o książkach, mój komputer stwierdził, że ma mnie dość i się zepsuł. A że na telefonie nie jest tak wygodnie więc pisałam na kartce. Jednak awaria została zażegnana i już jestem tutaj, i tak, znów będę pisać. Brakowało mi tego. Tęskniłam :)

Swego czasu przywędrowała do mnie książka z Booktoura, do którego byłam zapisana od mniej więcej roku (nieważne). Ważne, że książka w końcu do mnie dotarła, a teraz przyszłam podzielić się swoimi wrażeniami.

Jest to opowieść o 17-letniej dziewczynie, Stelli Gordon, która jest świadkiem dość poważnego przestępstwa i zostaje objęta programem ochrony świadków. W ramach tego programu, dla własnego bezpieczeństwa, musi porzucić swe dotychczasowe życie w wielkim mieście, gdzie może się czuć anonimowo na rzecz wsi, Thunder Basin w Nebrasce, które zdaje się dla niej być zabitą dechami dziurą. Tam ma rozpocząć życie na nowo. I poznaje chłopaka, któremu z czasem coraz ciężej jest kłamać.




Powiem, że pomysł wydał mi się całkiem ciekawy - nie miałam jeszcze okazji zetknąć się z powieścią, w której tak młoda osoba musi rozpocząć życie na nowo, bo zobaczyła rzeczy, których nie powinna widzieć. Jeśli chodzi o realizację tego konceptu - tu już wyszło i lepiej, i gorzej.

Przez całe życie próbujemy uciekać przed własną przeszłością, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy z nią nierozerwalnie związani i nigdy nie zdołamy się od niej uwolnić.
Ogromną zaletą jest to, że jest napisana lekkim piórem.Byłam wręcz zdziwiona, że pewnego niedzielnego popołudnia przebrnęłam przez ponad połowę książki. Szybko się ją czyta. I prawdopodobnie szybko zapomina. Ja po odłożeniu książki, już po około 2 godzinach miałam drobne problemy z przypomnieniem sobie imion głównych postaci. Ale możecie powiedzieć 'Paulina, radzimy Ci, jedz mniej mięsa, a pamięć ci powróci'. Fakt.

Kolejnym plusem tej powieści dla mnie jest bohaterka, ale drugoplanowa - Carmina, u której mieszka Stella. Ta kobieta, była policjantka, jest niezmiernie silną postacią i pokochałam ją bardziej niż Stellę, której zachowanie przywodziło mi bardziej na myśl sposób zachowania dziecka albo rozkapryszonej panienki, której nagle zabraniają robić to, na co ma ochotę. Ale do jej postaci jeszcze powrócę. Carmina - tak uparta, kochana i stanowcza nawet w sytuacjach, w których ja na pewno nie potrafiłabym tak postąpić. Tak rzeczowo podejść do pewnych spraw. I przede wszystkim porównaniu natrętnego policjanta do ... wykastrowanego byka bez charakteru.

A teraz opowiem nieco o głównej bohaterce - Stelli. Ja rozumiem, że zobaczenie trupa w swoim domu jest rzeczą całkiem traumatyczną i odciska niemałe piętno w psychice. Że z matką żyły bardziej jak lokatorki, a przez zaistniałą sytuację jest zmuszona rozstać się z ukochanym. Jednak są momenty, w których zachowuje się totalnie bezmyślnie. Albo zachowuje się jak rozkapryszona panna. Bo ta wieś jest taaka zła, nic nie ma do roboty i tym podobne. Mieszkam na wsi całe życie i, kurczaki, dla mnie nie ma nic lepszego. Jest pełno zajęcia, ale w czasie spaceru można ujrzeć jeża, zające, sarny... Jest osobą równie upartą co wkurzającą. Jednak udało mi się ją polubić. Pod koniec. Tak troszkę.
Wraz z tą książką przyszedł też ACOTAR z booktoura, który być może też zrecenzuję :D

To, co mam do zarzucenia autorce jest to, że powiela te wszystkie stereotypy o wsi typu: szesnastolatka zachodzi w ciążę i rodzina wyrzuca ją z domu; starsze kobiety, które tylko czekają aby kogoś obgadać za plecami i wyjawić wszelkie ploteczki; ludzie, którym się nie powiodło w życiu i uprzykrzają je innym, albo ci, którzy uprzykrzają je, bo mają przed sobą całkiem świetlaną przyszłość.

Jest jeszcze jedna trochę spojlerowa rzecz, ale postaram się to ominąć - losy pewnej postaci zostają tak bardzo porzucone. I zdałam sobie sprawę z tego po przeczytaniu - a byłoby lepiej, gdyby autorka zamiast rozpisywać się o prawie każdym dniu życia głównej bohaterki, poświęciła jeszcze dwa rozdziały więcej na domknięcie pewnych spraw. Byłoby miło.

Troska o drugiego człowieka to objaw słabości. Gdy nam na kimś zależy, w nasze życie wkrada się lęk, że możemy tę osobę utracić.

Jednak jeśli chodzi o ogólne wrażenia, to są one całkiem dobre. Może to też za sprawą tego, że pani Flitzpatrick porusza niełatwe tematy - odwyku i uzależnień; złych, toksycznych wręcz relacji rodzinnych, rozważania na temat przebaczania i akceptacji, ale też religii i to zarówno spojrzeniem starszych i młodszych osób.

Podsumowując, ponowne spotkanie z Beccą Flitzpatrick oceniam całkiem dobrze. Szału nie było, ale chyba bardziej podobało mi się to, niż czytane przeze mnie kilka lat temu Szeptem. Książka w klimacie wakacyjnym, w słonecznym słońcu i lekkim piórem w sam raz nadaje się do przeczytania latem. To książka, która nie zmieni w waszym życiu nic, jednak nie jest aż tak źle, aby jej nie czytać. Nie oczekujcie niczego wyjątkowego. Myślę, że spodoba się osobom, która lubi młodzieżówki Johna Greena czy Matthew Quicka.

Czytaliście tę książkę a może macie zamiar? :) Jak wrażenia? Czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach ;)

Do napisania :D


Udostępnij ten wpis

10 komentarzy :

  1. Słyszałam sporo dobrego o autorce. Co do książki, jeszcze nie wiem czy ją przeczytam.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, wpadnę w wolnej chwili :)
      I pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Całe Szeptem i Black Ice czytałam i jestem nimi zachwycona, więc i te książkę z przyjemnością kiedyś przeczytam ;)

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie rozczarujesz - zwłaszcza, że poprzednie powieści ci się spodobały ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Za samą okładkę dałabym się pokroić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka jest świetna :D a i w środku nie jest najgorzej :D

      Usuń
  4. z booktourami tak jest, niestety. przekonałam się o tym organizując jeden. nigdy więcej... dawno dawno temu czytałam Szeptem, wolałam sto razy od Zmierzchu. w tym momencie nie zdecyduję się już na książki tej pani. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stereotypowość i wkurzające bohaterki to chyba coś, z czego młodzieżówki się nigdy nie wyleczą :D Ja po "Szeptem" nie planuje kontynuować przygody z autorką ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czy by nie sięgnąć po książki tej autorki. Po Twojej recenzji wiem, że stanie się to zdecydowanie prędzej niż później. Trzymam kciuki za egzamin i zdecydowanie zostaję na dłużej :)
    Pozdrawiam :D
    Michalinowe Buki http://michalinowebuki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.