Książkoholik się tłumaczy...w styczniu :)

Witajcie serdecznie Moi Drodzy :)


Dziś przychodzę do was z comiesięcznym cyklem, tylko po to, aby poniekąd wyspowiadać się wam z mojej rozrzutności i z, niewątpliwie, problemu jakim jest brak umiejętności powstrzymania swoich dzikich zakupowych zapędów. Jednak, jak to śpiewają, Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma... Tak więc ja mam bzika na punkcie książek (jak już zapewne wiecie) ;)

Długo mnie tu nie było, jednak staram się być tu przynajmniej raz w tygodniu. Miałam na uczelni bardzo intensywny tydzień, bo w ciągu trzech dni miałam 4 kolokwia i zerówkę. No i oczywiście jedno z nich jest do poprawy, ku memu wielkiemu rozczarowaniu. Jednak nie będę się rozwodziła tu nad tym, jaka to ja jestem biedna i poszkodowana na tych studiach - bo to nie jest miejsce na takie żale i z pewnością nie chcecie słuchać o tych wszystkich nudnych rzeczach. Jutro mam dwa egzaminy zerowe, więc trzymajcie kciuki, aby wszystko się powiodło ☺

A teraz już przechodzę do tematu mojej bibliofilii i niepohamowanego syndromu reakcji na książkowe promocje :) Muszę was nieco rozczarować, bo książek (chyba) nie jest zbyt wiele. Ale może to i lepiej. Nie przedłużając już, zapraszam :)

Nie powiem wam, które książki kupiłam jako pierwsze w tym roku - najzwyczajniej na świecie nie jestem tego pewna. Bo był taki czas, kiedy kupiłam kilka rzeczy w zbliżonym czasie, więc... nie wiem. Więc może zacznę od tych, które kupiłam w promocji na Znaku, a które m.in. należą do mojego tegorocznego Must Read (jeśli nie widzieliście tego wpisu, to znajdziecie go tutaj). A więc w promocji -40% kupiłam sobie książkę, która chodziła za mną już dość długo, odkąd tylko o niej usłyszałam, a mowa o Wszystkich jasnych miejscach Jennifer Niven. A teraz znów nieco głośniej się o niej zrobiło i przypomniałam sobie o niej. I stwierdziłam, że tym razem nie daruję, więc... kupiłam. I sobie leży i czeka na przeczytanie.
Razem z nią zakupiłam Wybacz mi, Leonardzie Matthew Quicka (pana Szybkiego), która była w promocji -60%. Co prawda, pierwotnie zakładałam, że przeczytam jego Niezbędnik obserwatorów gwiazd, ale a) nie było tej książki już, b) w komentarzu pod postem z moim must read polecona została mi właśnie ta książka (dziękuję Sunny Snowflake☺). No i wiecie... Przeczytałam już tę książkę. I niebawem pojawi się jej recenzja. Bardzo mi się spodobała, ale więcej opowiem wam o niej właśnie w recenzji. Przeczytałam ją tak, jak rekomenduje ją nazwisko autora (szybko) :D I szybko zadurzyłam się w tej opowieści. Zresztą, czy te karteczki indeksujące wam o tym nie mówią? ;)

Przejdźmy dalej, W zbliżonym czasie kupiłam sobie nie-książkę. Bo Połącz kropki. I powiem wam, że zajmuje to o wiele mniej czasu niż kolorowanki, bo w pół godziny lub godzinkę można się uporać z połączeniem wszystkich kropek, kiedy to zrobienie jednej, nie za trudnej kolorowanki zajmuje mi sporo czasu (trzy, cztery godziny, bo zazwyczaj mam chęć bawienia się kolorami, odcieniami). Także kropki mam prawie do połowy zrobione, kolorowanki w większości są nietknięte :p Jeśli zechcecie, to kiedyś wam o nich opowiem w oddzielnym poście. Wraz z kropkami kupiłam film - Sherlocka i Upiorną Pannę Młodą, bo akurat promocja była w empiku, a ja nigdy od początku tego filmu nie widziałam (wiem, szaleję za Sherlockiem, i wiem, że do życia nie jest mi to konieczne, ale co poczniesz :D)

Następnie, niedługi czas później, odkryłam Wydawnictwo ze słownikiem. Zamówiłam sobie trzy książeczki jego nakładu. Dlaczego? Bo chciałam zacząć czytać po angielsku, w końcu, a nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Chciałam spróbować. Ta opcja jest bardzo wygodna, bo czytasz, a obok jest słownik, z tyłu też jest słowniczek ze wszystkimi wyrazami, a z przodu słowniczek z tymi najczęściej występującymi. I w trakcie nauki do kolokwium, w ramach oderwania się, czytam i dalej się uczę, rozwijam się. I to jest świetne, dlatego to moje odkrycie tego roku. Jestem pewna, że to nie są ostatnie publikacje od tego wydawnictwa, jakie sobie kupiłam. Bo widziałam, że wydawnictwo ma w planach wydać m.in Wielkiego Gatsby'ego F. S.Fitzgeralda, Opowieść o dwóch miastach Charlesa Dickensa i inne opowiadania Sir Arthura Conana Doyle'a.

No i na koniec kolejna nowość, przynajmniej w moim czytelniczym życiu. Bo jest to audiobook. Tak, mój pierwszy audiobook, a jest to Cyrk nocy autorstwa Erin Morgenstern, czytany przez Marię Peszek. Jak już wiecie, albo i nie, papierowa wersja tej książki jest 'białym krukiem'. Ludzie sprzedają ją za min. 80 zł. A ja audiobooka kupiłam za... 9 zł (a dokładniej 8.99) w empiku, bo jest na nią promocja (więc jeśli ktoś się waha, to niech kupuje). Spodobało mi się to, że ktoś opowiada mi całą historię do ucha, a ja mogę w tym czasie robić coś niewymagającego myślenia (np wspomniane już przeze mnie wcześniej kropki czy kolorowanki). Spodobało mi się to do tego stopnia, że zastanawiam się, czy nie wykupić sobie abonamentu w audiotece. Serio ;)


I to już wszystko, jeśli chodzi o mój książkowo-nieksiążkowy wpis. Podsumowując, dużo kupiłam w empiku, ale dzięki karcie miałam wrażenie, że się opłacało, bo przy zakupie książek od Wydawnictwa ze Słownikiem wykorzystałam kupon -10 zł.
Koniecznie pochwalcie się w komentarzu, jakie książki dotarły do was w styczniu. Obowiązkowo :) A może czytaliście którąś z pokazanych przeze mnie książek? Jak odczucia? ;) Koniecznie o tym napiszcie 😊Nie wiem, czy taki wpis pojawi się w lutym, bo mam w planach dosyć duży nieksiążkowy zakup, może jakąś jedną książkę, ale to wtedy połączę dwa miesiące, tak jak to było w przypadku listopada i grudnia.

Życzę wszystkim zaczytanej niedzieli :)


Komentarze

  1. Muszę kupić "Wszystkie jasne miejsca", bo chcę tę książkę od dłuższego czasu.
    Cyrk nocy posiadam, wymieniłam za dwie książki, które mi się nie podobały, czyli można powiedzieć, ze za darmo ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie to tak, jak za darmo :D ja już "Wszystkie jasne miejsca" mam i niedługo będę czytała :) Po takiej ilości zaliczeń przyda się coś lekkiego ;)
      No i oczywiście zazdroszczę "Cyrku.." w papierowej wersji ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Chociaż raz zrobiłaś nie tak duże zakupy xD Ja przymierzam się do tego wydawnictwa ze słownikiem, ale czekam aż zaczną wydawać jakieś nowsze pozycje :)
    U mnie parę książek w styczniu już przybyło, ale z tego, co wiem to jeszcze dwie paczki idą, więc okaże się dopiero na podsumowaniu ile tego wyszło xD
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż raz xD w przyszłym miesiącu z tymi zakupami może być krucho :) Nie mogę robić zbyt dużych zakupów - nie nadążam z czytaniem tych wszystkich książek :D
      Czekam na Twoje podsumowanie :p
      Ściskam mocno :D

      Usuń
  3. Ja narazie dodaję książki do koszyka, usuwam, dodaję i nie mogę się ostatecznie zdecydować co zamówię :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystkie książki trzymam w schowku, a potem się zastanawiam co z tego wybrać :p i też mam problem z wyborem :D
      Ściskam :D

      Usuń
  4. ,,Wszystkie jasne miejsca" czytałam i muszę przyznać, że dopiero po bardzo dużym czasie do mnie wróciły przemyślenia na jej temat i spodobała mi się. Audiobook'ów nigdy nie słuchałam, ale myślę, że jest to ciekawa opcja i powinnam spróbować, bo może mi się spodoba :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować audiobooków ;) odnośnie "Wszystkich jasnych miejsc" - chyba mam nieco wyższe oczekiwania, choć nie aż tak bardzo, co by się nie rozczarować :)
      Pozdrawiam ^_^

      Usuń
  5. Bardzo mi miło, że posłuchałaś się mojej rekomendacji i cieszę się, że się nie zawiodłaś. :)
    "Sherlock i upiorna panna młoda"- tego nie da się ocenić obiektywnie, jeśli jest się fanem "Sherlocka", ale zdecydowanie było inne i wydaje mi się, że nie wszystkim może się to spodobać. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz (szczególnie sceny z Jimem, ojej, miłość <3).
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. Wiem, że ten Sherlock był inny, jednak, tak jak mówię, nie widziałam do dokładnie od początku ;) i chociaż ogólnie było to nieco pokręcone i przeinaczone - jako fanka, mając możliwość zakupu tej płytki za dyszkę, nie mogłam przejść obojętnie ;)
      A "Wybacz mi, Leonardzie" - świetne było i jeszcze raz dziękuję, za tę rekomendację :D
      Ściskam ^^

      Usuń
  6. Ooo, "Cyrk nocy". Cudowna książka. Nie wiedziałam, że jest dostępna w formie audio.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sherlock i Wydawnictwo ze słownikiem... Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  8. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę techno oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)