Naj... - czyli o książkach przeczytanych w 2016 roku :D

Dziś witam was krótkim i radosnym Cześć :)


Dziś przychodzę do was i będę mówiła o książkach, które były naj w 2016, czyli o tych najlepszych, najgorszych, o rozczarowaniach, o pozytywnych zaskoczeniach (jeśli tak można to ubrać w słowa). Innymi słowy, dziś będzie drobne książkowe podsumowanie ubiegłego roku, więc jeśli jesteście zaintrygowani, to zapraszam serdecznie :)


Najlepsze książki przeczytane w 2016 r.


Więc sytuacja ma się następująco, wybrałam 5 najlepszych książek, które rozbudziły moje zamarznięte serducho, które potrząsnęły mną bądź uwiodły mnie w pewien sposób.

Ale zacznę od książek, które do finałowej 5 się nie zakwalifikowały, ale były naprawdę blisko. Bo czemu by nie? ;) Będę stopniowo budowała napięcie niczym co rok młodszy Krzysztof Ibisz w niejednym programie, który prowadził. Albo tak, jak panowie wyczytują na ringu nazwiska i wszelkie tytuły bokserów (tudzież pięściarzy, bo bokser to pies :D). Także, ten, podziwiajcie :)

Porwana pieśniarka Danielle L Jensen


Jest to powieść o trollach, ale nie byle jakich trollach. Bo trolle pokazane tutaj przez autorkę są przystojne. Serio. No, może nie wszyscy, ale jednak. No i o Cecile, pięknej młodej dziewczynie, która została sprzedana za wór złota przez znajomą jej osobę. Sprzedana trollom, która ma poślubić księcia trolli, Tristana (którego imię musiałam sprawdzić, aby nie wyszło, że was oszukuję :D). Urzekła mnie ta opowieść, a jeżeli chcecie dowiedzieć się lepiej, co sądzę o tej książce, to odsyłam was do recenzji, którą popełniłam. Jeżeli chcecie poznać trolle, piękne miasto uwięzione pod gruzami, przeżyć wspaniałą przygodę, no i jeśli lubi motyw Syndromu Sztokholmskiego to zachęcam :D Niewiele zabrakło tej książce do dostania się do finałowej piątki.

Akademia wampirów Richelle Mead


A oto przed Państwem lekka i miła młodzieżówka, którą przyjemnie się czyta. Jest to książka na jeden wieczór, ale, uwierzcie mi, to będzie miły wieczór. Dlaczego? Bo książkę tę niesamowicie szybko się czyta i nie, nie przesadzam. Płynie się przez nią niemalże ekspresowo. Główna bohaterka jest silną postacią, a z tomu na tom możemy zaobserwować jak z rozbrykanej nastolatki staje się odpowiedzialną młodą kobietą, która w przyszłości zostanie strażniczką. Dla przypomnienia, Rose jest dampirem, czyli pół-wampirem i uczy się w Akademii św. Władymira, gdzie dampiry są szkolone na strażników morojów - czyli wampirów czystej krwi. Do tego w opowieść tę jest wpleciony wątek miłosny rozgrywający się między uczennicą a nauczycielem. Nie zdradzę wam nic więcej, bo napisałam recenzję, jeśli jesteście zaintrygowani, chociaż w połowie.
Przyznaję tej książce Nagrodę Pozytywnego Zaskoczenia 2016 roku - główna bohaterka mnie urzekła, książka wciąga no i są wampiry, którymi się swego czasu tak jarałam. :)

Simon oraz inni homo sapiens Becky Albertalli


A teraz przypomnę wam o najbardziej słodkiej i uroczej opowieści z coming outem w tle. Otóż mamy tu Simona, ucznia szkoły średniej, członka koła teatralnego. No i geja, który jeszcze nie wyjawił wszystkim prawdy o swojej orientacji seksualnej. No i chłopak ten pada ofiarą szantażu przez klasowego klauna, który przypadkowo zobaczył mejle, które Simon wymieniał wraz z korespondencyjnym kolegą czyli Blue. Czego żąda prześladowca? Chce, aby Simon przybliżył go do jednej z przyjaciółek Simona. Nie powiem wam, jaki finał miała ta opowieść, ale powiem wam jedno: ta historia była przeurocza. To opowieść o pierwszej miłości, takiej niewinnej, o zauroczeniu, przyjaźni no i jeszcze napisana z humorem. Aż trudno uwierzyć w to, że to debiut Becky Albertalli. Tak, to pierwsza powieść tej pani, a była tak wspaniała, że ma dusza pragnie więcej. Recenzja również jest na blogu. Polecam.

A teraz odliczanie, bo to ta finałowa piątka :)

5. Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes


Sięgnęłam po tę powieść nie spodziewając się po niej wiele, bo bardzo dobrze wiem, co potrafią zdziałać, albo jak się można rozczarować po przeczytaniu, gdy oczekiwało się wiele. Podeszłam do niej z wielką ciekawością - jestem tym typem, co najpierw książka, a potem film. A postanowiłam ją przeczytać po obejrzeniu zwiastuna, zwiastunu...Może inaczej, postanowiłam przeczytać książkę zaraz po tym, gdy obejrzałam zwiastun :D i stwierdziłam, że pójdę na to do kina. I że ze sobą wezmę przyjaciółkę, ale to już inna kwestia. Chciałam powiedzieć, że nie wiecie, jakie uczucia to we mnie wywołało, ale pewnie wiecie. Przynajmniej Ci, którym książka się spodobała. A tym, co nie podeszła, to rozumiem ten stan doskonale wspominając na przykład Hopeless, którego nie znoszę. Ale to nie o tym miałam... Zanim się pojawiłeś spodobała mi się, złapała za serce i okrutnie się rozkleiłam (i to tak porządnie, że w kinie mnie to już nie ruszyło). Lubię, kiedy książka wywołuje we mnie takie emocje i dlatego jest na piątym miejscu. Nie mogłam jej jednak usadowić wyżej w tym zestawieniu.

4. Siedem minut po północy Patrick Ness


Opowieść o chłopcu, trzynastoletnim Connorze, który musi sobie jakoś radzić z tym, że jego mama jest chora na raka. A pewnej nocy, a dokładniej tytułowe Siedem minut po północy pod jego domem zjawia się potwór, wielkie drzewo, a konkretniej cis. Chłopiec wcale się go nie boi. A drzewo przychodzi po to, aby opowiedzieć Connorowi trzy dzikie opowieści, a po tym pragnie usłyszeć prawdę o chłopcu, prawdę, historię, którą on skrywa. Jest to piękna opowieść o tym, że nie należy oceniać wszystkiego tak pochopnie, takim jakim się zdaje być. Pierwsza historia opowiadana przez drzewo wręcz wprawiła mnie w osłupienie, byłam pod ogromnym wrażeniem. Jednak później chyba przestałam ją odbierać tak, jak powinnam, może nie do końca zrozumiałam. Lecz autor też nieco się w pewnym momencie pogubił. Jednak opowieść jest wspaniała. Będę polecała :) A niebawem, mam nadzieję, na blogu pojawi się jej recenzja, więc bądźcie czujni.

3. Cudowne tu i teraz Tim Tharp


A tutaj przedstawiam wam książkę, której wiele osób nie lubi, nie przepada, nie podoba się. Bo główny bohater tej książki jest postacią nieidealną, ma problemy z alkoholem (bo niemalże nie potrafi obejść się bez sprite'a z whisky), czasem nawet używa narkotyków (żeby nie powiedzieć ćpa, bo to nie tak do końca, nieważne). Sutter, bo tak ma na imię główny bohater, jest taką duszą towarzystwa, który potrafi ożywić każdą imprezę. Jest uczniem ostatniej klasy liceum i nie wie, jak potoczy się jego życie. Bo dla niego liczy się słodkie 'tu i teraz'. No i pewnego dnia Sutter budzi się nie wiadomo gdzie, na kacu i nawet nie pamięta, gdzie jest jego samochód. Aimee,  nieśmiała i mająca problem z asertywnością, a raczej jej brakiem. Sutter chce jej pomóc. Tak, zostaną parą.
Jednak to nie jest to, co sprawiło, że ta książka stała mi się bliska. Więc co sprawiło? Bo poniekąd ujrzałam w niej siebie - nie, nie piję, mam jakiś wewnętrzny wstręt i uważam, że najlepsze zabawy są na trzeźwo (prawdopodobnie mam tak jako jedyna wśród znajomych, co jest trochę smutne). Wracając do książki, ujrzałam siebie, która jak Sutter nie ma pomysłu na swoją przyszłość, tkwiącą w jakiejś dziurze (chociaż kocham tą wioskę), i nie uwierzycie, zobaczyłam rozpad przyjaźni, niemalże taki jaki nastąpił pomiędzy mną a osobami, które za przyjaciół uważałam. I ta książka rozwaliła mnie, kolokwialnie rzecz ujmując. Siedziałam w rozsypce, w szoku, jak Sutter mógł tak postąpić. Jak autor mógł to napisać. I zaglądałam drugi raz, sprawdzając zakończenie, czy przypadkiem nic się nie zmieniło. Rozgadałam się, przejdźmy dalej ;) Może jeszcze ponownie ją przeczytam i wam o niej opowiem :D

2. Król kruków Maggie Stiefvater


Ta książka wciąga. Tak, zakończyłam z nią rok i lepszej lektury na koniec roku nie mogłam wyśnić. Ciężko się od niej oderwać i niesamowicie przyciągnęła mnie opisana przyjaźń między chłopakami w swetrach z krukami. No i Blue, która do nich dołączyła. Jeszcze w tym miesiącu pojawi się jej recenzja tutaj, na blogu. I może nie jest to powieść, która zupełnie odmieniła moje życie, lecz uczyniła je nieco przyjemniejszym, milszym, bardziej magicznym. Niedługo będę zaczytywała się w kolejnej części i okaże się, jak ta historia dalej się potoczyła. I nie mogę się doczekać 😍

1. Z mgły zrodzony Brandon Sanderson


Ha! Wiem, że spodziewaliście się tego :) Ta książka była w tym roku najbardziej magiczna :) Bardzo mi się spodobała, poznałam wspaniałego bohatera Kelsiera. A opowieść brzmi wręcz epicko: średniowiecze, uciśniony lud, okrutny Ostatni Imperator i jeszcze popiół sypiący się z nieba. Książka pięknie wydana, historia też trzymająca w napięciu i aż mi wstyd, że jeszcze jestem w trakcie czytania drugiej części. Ach, ten brak czasu...


A teraz będzie nieco mniej przyjemnie, bo teraz będzie o książkach, które w tym roku w moich oczach nie wypadły najlepiej.


Tutaj jednak nie będę jakoś szczególnie uporządkowywać w kolejności, bo to chyba nie o to mi chodzi. Nie chcę od razu mówić Ta to już w ogóle była najgorsza i nie należy jej dotykać nawet kijem, bo na aż tak złe powieści się nie natknęłam - całe szczęście. Dlatego obędzie się bez takiego kategoryzowania. Są to książki, które wywołały u mnie mniej emocji, trudno mi się je czytało, bądź fabuła mnie nie zaciekawiła. Ale dosyć już gadania :)

Nie - najlepsze książki przeczytane w 2016 r.


Przynieście mi głowę wiedźmy Kim Harrison


Ta powieść mi się nie spodobała, to część z was już wie z mojej recenzji. Jednak sądzę, że spodobałaby mi się ta opowieść gdybym była młodsza, gdybym była na początku mojej czytelniczej przygody. Historia sama w sobie była okay, chociaż ja się nieco wynudziłam. Czytałam tę książkę chyba przez cztery miesiące, dwa razy wymiękłam przy jej czytaniu i leżała sobie taka... niedoczytana :) Jednak udało mi się ją skończyć z czego jestem zadowolona.

Szklany Tron Sarah J Maas


I tutaj, właśnie w tym momencie polecą na mnie największe hejty tego świata. Jednak zaryzykuję. Przepraszam wszystkich fanów tej serii, jednak chwalona przez ogół czytelników, nie spodobała mi się. No cóż poradzić. Po prostu miałam drobny problem z główną bohaterką, Caeliną Sardothien (czy jakoś tak), w każdym razie mam problem z dziewczyną, której imienia i nazwiska nie potrafię nawet poprawnie wymówić. Zdarza się. Nie zeszło się nam. Dziewczyna jest młoda, niebezpieczna - w końcu jest zabójczynią - lubi czytać, jednak w moich oczach jest osobą...próżną. W głowie jej sukienki, bale, jedzenie (dobra, ja też lubię jeść, znaczy coś nas łączy ;)). Nie urzekła mnie opowieść takiego 'Kopciuszka'. Chwilami nudziła mnie ta książka. Spróbuję przeczytać jeszcze drugą część, bo głupia ja, przed przeczytaniem pierwszej części, zakupiłam również drugą i nowelki. Jeśli i druga część mnie nie usatysfakcjonuje, wtedy porzucę tę serię. Mam nadzieję, że może Dwór cierni i róż okaże się dla mnie lepszy.
Dodatkowo, książce tej przyznaję Nagrodę Największego Rozczarowania Roku 2016. Wszystko to przez zbyt wysokie oczekiwania względem tej powieści.


Czarodzieje Skrzydła Nocy Geoffrey Huntington


Tę książkę dostałam w prezencie urodzinowym od koleżanki ze studiów. Mówiła, że swego czasu przeczytała trzecią część i że się jej spodobała. Bez większych oczekiwań sięgnęłam po nią i ją przeczytałam. Jestem do niej nieco za stara, bohaterem jest nastolatek (nie pamiętam, ile dokładniej miał lat, może 12-13?). Nie wiedział nic o swoim pochodzeniu i trafił do Kruczego Dworu, w którym najlepiej byłoby, gdyby nie zadawał żadnych niewygodnych pytań i siedział spokojnie w swoim pokoju. Jednak Devon to chłopak ciekawy z natury. I ścigają go demony. W skrócie książka nie jakoś szczególnie wybitna, jednak wiem, że spodobałaby mi się...w gimnazjum. Do tego Huntington zastosował dość niespotykany sposób opowiadania tej historii - otóż napisał ją w czasie teraźniejszym, co miało zapewne na celu lepiej wczuć się w akcję, przeżywać wszystko w tym samym momencie, co Devon. Minęło kilka miesięcy od jej przeczytania, a ja już zapomniałam imienia chłopaka. (recenzja mi pomogła - znajdziecie ją tutaj :))



A jakie książki są w waszej finałowej trójce (piątce)? ;) Które książki was pozytywnie zaskoczyły, a których przeczytania żałujecie w 2016? ;) Koniecznie opiszcie to w komentarzu. Tymczasem żegnam się z wami i życzę wam wszystkim i każdemu z osobna ...

... Zaczytanego weekendu i samych trafionych lektur :D


Komentarze

  1. Akademia Wampirów i Zanim się pojawiłeś to cudowne książki. Co do Brandona Sandersena mam zamiar się zabrać.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandersona polecam z całego serca :D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Zanim się pojawiłeś to prawdziwa perełka. Simona bardzo chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a Simona polecam - przeurocza historia ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Twoje najgorsze to moje ulubione! "Przynieście mi głowy wiedźmy" to moja ukochana książka, a "Czarodzieje Skrzydła Nocy" to moja miłostka z czasów gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak już wspomniałam, polubiłabym te książki zapewne gdybym tylko była młodsza, bo mają swój urok ;) i jako takie najgorsze nie były, po prostu nieco mi nie podeszły (bo jestem już starsza) :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Oglądałam "Siedem minut po północy". Świetna historia, warta uwagi.
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama chciałam też iść na to do kina. A ta książka jest wspaniała. I do tego ilustrowana ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  5. Z wszystkich książek nie czytałam nic, ale mam w planach "Zanim się pojawiłeś" i "Szklany tron". Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Karolina z bloga Bookwormscity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Zanim się pojawiłeś", a "Szklany Tron" trzeba przeczytać samemu by się przekonać, czy historia się spodoba, czy nie ;)
      Z pewnością wpadnę na bloga, więc spodziewaj się :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Mam zamiar przeczytać Akademię wampirów, choć nie wiem teraz już sama... Bo w końcu uwielbiam książki o krwiopijcach, ale ta fabuła wydaje mi się tak mało oryginalna, że aż boli, czytałam już multum podobnych, a nic nie ma prawa przebić cyklu o Nocnej Łowczyni Jeaniene Frost, w którym główna bohaterka była pół-wampirem.
    O matko, Jojo :O Tak, niedługo wyskoczy mi z lodówki.
    No cóż, nie masz za co przepraszać, książka CI się nie podobała i koniec, żadnych zgrzytów, połowa internetu uważa, a nie, przepraszam, cały internet uważa, że Prawdodziejka to fantastyczna powieść, a ja uważam, że wprost przeciwnie i za nic przepraszać nie mam zamiaru.
    Ooo Brandon <3 Mam już całą serię, teraz tylko siąść i czytać <3 Tylko ten Kelsier...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)