niedziela, 5 lutego 2017

"Inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna" - Matthew Quick "Wybacz mi, Leonardzie" | recenzja

Witajcie Moi Mili :D


Dzisiaj przywędrowałam do was z recenzją książki - zaskoczenie i szok wymalowany na waszych twarzyczkach (brak) - tak jak już zaiste zauważyliście w tytule :) Mam dobry humor, bo przeczytałam książkę. Drugą, dopiero, w tym roku. Jednak nie liczy się ilość (no, może troszeczkę), ale jakość opowieści i to, czy przypadną do gustu, czy nie. A tak się akurat złożyło, że ta spodobała mi się bardzo. Tak bardzo, że pomimo natłoku obowiązków i nauki postanowiłam czytać.

Miałam czytać tylko po pół godziny, a skończyło się na tym, że czytałam dziennie po 100 stron. Przez dwa dni. A trzeciego przeczytałam prawie 200. (Zapraszam was na historię z cyklu O tym, jak Liśka zawaliła kolokwium z analizy projektów inwestycyjnych, filozofii, statystyki, makroekonomii i egzamin z makroekonomii.) Moi Drodzy, zapraszam na recenzję jednej z książek autora, którego miałam poznać w tym roku. Książkę inną niż pierwotnie zakładałam, ale to była dobra decyzja. Panie i Panowie, przed wami recenzja książki Wybacz mi, Leonardzie autorstwa Matthew Quicka. Zapraszam.


Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet... Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!
Wybacz mi, Leonardzie - jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka - to książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.

Jak już wcześniej wspomniałam, pierwotnie miałam zamiar przeczytać inną książkę tego autora, a konkretniej Niezbędnik obserwatorów gwiazd, jednak:
a) nie było już jej na promocji na Znaku (inaczej mówiąc w mojej ukochanej internetowej księgarni)
b) Snowflake z bloga Sunny Snowflake ( pozdrawiam, tak przy okazji 😃) w komentarzu pod tym postem poleciła mi Wybacz mi, Leonardzie,
c) koniecznie chciałam przeczytać w tym roku jedną z książek Quicka,
d) była promocja -60% na tę książkę, no i darmowa dostawa.
Nie mogłam się oprzeć i zamówiłam. I otrzymałam. I mam. A za książkę zapłaciłam niecałe 15 zł (przepraszam, nie pamiętam już). Odbiegając jeszcze od recenzji (której jeszcze część właściwa nawet się nie zaczęła) to powiem wam, że jeśli chcecie kupić książkę Quicka (Wybacz mi, Leonardzie, Niezbędnik obserwatorów gwiazd - którego ostatnio nie ma; Prawie jak gwiazda rocka) to bardzo opłaca się właśnie na stronie znak.com.pl bo często są na nie te promocje. Zwłaszcza, że ich cena okładkowa wynosi 36,90 zł. Więc bardzo warto. A najbardziej polecam tę, której recenzja dotyczy (nieważne, że tylko tę książkę przeczytałam).

Co jednak myślę o książce Matthew Quicka? No cóż, pora właśnie wam o tym opowiedzieć.

Zastanawiam się, w jakim wieku wypada dać sobie spokój z pamiętaniem o urodzinach znajomych. Kiedy zanika w nas potrzeba, aby wszyscy dokoła potwierdzali oficjalnie, że się starzejemy, zmieniamy i przybliżamy do śmierci? O tych aspektach akurat nikt nie wspomina. Najpierw wszyscy pamiętają rok w rok o twoich urodzinach, a potem nagle nie możesz sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz ktoś zaśpiewał ci "Sto lat". A przecież powinieneś to pamiętać, prawda?

Tak jak już wcześniej wam wspomniałam, przeczytałam tę książkę w trzy dni, choć równie dobrze, mogłam to zrobić w dwa dni lub jeden - gdyby nie to, że mam w ciągu trzech dni cztery kolokwia i egzamin zerowy na uczelni. No i plan był taki, aby czytać pół godziny dziennie. Po to, aby się odstresować, by czytać, tak po prostu, bo ostatnio jakoś nie bardzo mi te czytanie idzie. A tu, jak się wciągnęłam, to połykałam kolejne strony, rozdział za rozdziałem, a książki nie chciało się odkładać.

Jak już wiecie, bohaterem jest Leonard, chłopak samotny i być może nieco nienormalny. Kończy osiemnaste urodziny, jednak nie obchodzi ich tak, jak swoje osiemnastki przeżywali moi koledzy i koleżanki z klasy - huczną imprezą. Ani tym bardziej tak jak ja - czyli niemalże wcale (i przyznam się, że jestem lekko sobą zawiedziona, jak widać, też nie należę do grupy 'normalnych' ludzi). Leo robi pakuje prezenty dla kilku osób, przyjaciół, ludzi bliskich. Nie wiem, co mogę wam więcej powiedzieć o tym niezupełnie normalnym człowieku. Może to, że zastanawia się nad wieloma sprawami, nad dorosłością, przyszłością i innymi sprawami, które teraz go dotyczą.

Tamtej nocy dookoła nas setki dorosłych piły alkohol, grały w kasynach i paliły skręty, ale idę o zakład, że ani jeden nie był na takim haju jak Asher i ja.Być może właśnie dlatego dorośli piją, uprawiają hazard i zażywają narkotyki - nie potrafią się dłużej podjarać w naturalny sposób. Być może z wiekiem tracimy tę zdolność. 

Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową, sam główny bohater opowiada nam o swoich przeżyciach, myślach czy uczuciach. Sam nawet w większości jest autorem przypisów, gdzie snuje krótsze i dłuższe (nawet na całą stronę) dygresje. Wydarzenia obecne przeplatają się z opowieściami z przeszłości, kiedy to Leo wspomina np jak zapoznał daną osobę. A także listy. Jednak nie opowiem wam, o co z nimi chodzi - sami musicie się o tym przekonać.

I choć sam pomysł nie jest tak oryginalny, bo szczerze, natknąć się na książkę dotyczącą motywu samobójstwa jest już trochę na naszym rynku (przykładem może być chociażby Trzynaście powodów, gdzie główna bohaterka snuje opowieść nagraną na kasety, albo Wszystkie jasne miejsca, które teraz czytam). Lecz jest to historia na swój sposób wyjątkowa. Nie wiem, jak to wyjaśnić. Matthew Quick szybko mnie do siebie przekonał. Zapewne za sprawą dość nietypowego bohatera.

Jestem tylko głupim dzieciakiem. Raz na jakiś czas zakładam garnitur, idę na wagary i badam, jak wygląda życie dorosłego człowieka. Rozumie pani? Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko. Potem śledzę najżałośniej wyglądającego dorosłego, bo wiem, że pewnego dnia sam znajdę się w jego położeniu: będę najżałośniejszym dorosłym w wagonie metra. Chcę się dowiedzieć, czy zdołam to wytrzymać.
Leo jest wkraczającym w dorosłość młodym chłopakiem, poznajemy go w dniu 18.urodzin. Jest nieco samotny, jego matka robi karierę projektantki mody, przyjaciół też nie ma zbyt wielu, o ile można tak powiedzieć. Na pewno jego przyjacielem jest jego sąsiad, Walt, który jest osobą starszą i spędzają wspólny czas głównie na oglądaniu filmów z Humphreyem Bogartem. Leonard nie szczędzi nam gorzkich żartów czy też drobnych przemyśleń dotyczących zachowań jego rówieśników czy też tych dotyczących życia.

Chodzi ze mną na fakultet z angielskiego i zaproponowała mi kiedyś dwieście dolarów za "pomoc" w napisaniu wypracowania z Hamleta. Zatrzepotała powiekami, przybrała pozę niewiniątka, wypięła cycki, ściągając łopatki, i wyszeptała "Bardzo cię proszę" tym swoim bezradnym głosikiem, którym zwraca się do nauczycieli płci męskiej. Oni to uwielbiają. Dziewczyna naprawdę wie, jak uzyskać to, czego chce. Oczywiście odpowiedziałem, żeby szła się walić. Nazwałem ją fałszywą prymuską i oszustką, na co ona stanęła prosto, pozwoliła grawitacji przejąć władanie nad cyckami, przestała mrugać w taki sposób, jakby jej powieki były motylimi skrzydełkami, po czym szorstkim, nienaturalnie dorosłym tonem powiedziała " Czy ty w ogóle masz jakikolwiek cel w tej szkole? Żałosny jesteś, Leonard".
Pokazała mi środkowy palec i sobie poszła.
Oto nasza szkolna prymuska.
Najlepsza z najlepszych.
Trish MacArthur.

Odnośnie wydarzeń, tła i historii... Trochę skaczemy po osi czasu, bo autor zafundował nam drobną przeplatankę wydarzeń obecnych, jeśli w tej obecnej jest jakaś wzmianka o przyjaciołach Leonarda - przeskakujemy do dni, by przekonać się, jak ta przyjaźń się zaczęła i jak się rozwijała. A później znów powracamy do rzeczywistości. W powieści pojawiają się liczne wzmianki o Holocauście, głównie dlatego, że ulubiony nauczyciel głównego bohatera uczy właśnie o tym wydarzeniu.


Właśnie wtedy zrozumiałem, że prawda zazwyczaj nie ma znaczenia, a kiedy ludzie nabiorą fałszywego przekonania na czyjś temat, nie zmienią zdania niezależnie od poczynań tej osoby.

Czy polecam? Jak najbardziej. Zwłaszcza tym, którzy poszukują w książce bohatera - samotnika, snującego dość nietypowe rozważania o życiu, poszukującego odpowiedzi na nietuzinkowe pytania. A także dla tych, którzy szukają lekkiej lektury, obyczajówki, książki, którą można pochłonąć. Bohatera nie do końca normalnego, jednak można go polubić. No i jeszcze fanom filmów z Bogartem - takich smaczków w książce jest wiele. I jeszcze jedna drobna uwaga: warto przeczytać ją jeszcze raz, gdy już znamy wszystkie wydarzenia - wtedy dokładniej będziemy mogli poznać pewne motywacje czy uczucia głównego bohatera. I chyba sama jeszcze raz to przeczytam. Nieważne, że na przeczytanie czeka jeszcze pierdylion innych książek 😊

Moja ocena: ★★★★★★★★★☆

I tak już zupełnie z innej beczki, odnosząc się do drobnej dygresji zawartej w tym tekście - miałam do poprawy tylko filozofię, ale i ją już mam zaliczoną :)

No i najmocniej dziękuję 20 osobom, które zdecydowały się obserwować tego bloga i wywołać na mej szpetnej twarzy niemały uśmieszek.
I jeszcze jedno: w piątek wybiło mi aż 5000 wyświetleń! Z całego serca dziękuję, bo to wszystko wasza sprawka :D

A wy czytaliście tę książkę? Jak wrażenia? A może macie zamiar? ;) Jeśli czytaliście inne książki tego autora - również dajcie mi o tym znać w komentarzu, jestem niesamowicie ciekawa :) A teraz już zmykam, ale życzę każdemu bez wyjątku...

Zaczytanej niedzieli 😃


UDOSTĘPNIJ TEN POST

13 komentarzy :

  1. Zaciekawiło mnie to skakanie po osi czasu, raz tu raz tam. Aż strach czy się aby w tym nie pogubimy :) Niemniej jednak fajnie, że miło spędziłaś czas z tą książką. Nie martw się poprawami, co to za student bez poprawek :) Znam twój ból, na szczęście dziś jestem już po wszystkich egzaminach. Czas na odpoczynek :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skakanie nie jest aż tak skomplikowane i skoro ja się w tym nie pogubiłam, to nie jest to aż tak trudne ;) We wtorek czas ostatnich egzaminów i fajrant :D wtedy będę mogła wypoczywać aż do połowy lutego :) no i zazdroszczę, że zaliczenia masz już za sobą :D
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką i z miła chęcia poznam ją lepiej :)
    Pozdrawiam
    www.zaczytanawiedzma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to bardzo ;) bo książkę, jak najbardziej warto jest poznać nieco bliżej ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Ach, ta książka to niebo!
    Przeczytałam ją w podobnym czasie z moją przyjaciółką, więc snułyśmy o niej wiele teorii. I zauważyłyśmy taką zależność- dla żadnego z "przyjaciół" Leonarda chłopak nie był ważny. To on ich doceniał, nie oni jego. Dla nich był osoba jedną z wielu (wyjątkiem jest sąsiad i w jakimś stopniu nauczyciel). To jeszcze bardziej pokazuje samotność i niezwykłość tego chłopaka.
    Również pozdrawiam! :)
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo spostrzeżenie odnośnie tych "przyjaciół" ^_^ Ta książka to życie :) i gdyby nie ty, to bym nie miała okazji poznać tej wspaniałości, więc jeszcze raz wielkie dzięki :D
      Ściskam gorąco :D

      Usuń
  4. Nie czytałam, ale jakoś niespecjalnie mnie do książek tego autora ciągnie :/ Jednak nie mówię nie ;)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak uważasz, jednak sądzę, że warto spróbować ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale za to na mojej półce czeka Niezbędnik obserwatorów gwiazd, który zapowiada się świetnie ;)
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli gdzieś dorwę tę książkę to i ją przeczytam ;) pierwotnie właśnie miałam zacząć od "Niezbędnika...", jednak dostałam tak trafioną rekomendację no i właśnie tej książki już nie było więc przeczytałam "Wybacz mi, Leonardzie", które jak najbardziej polecam ^_^
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  6. Pamiętam, że jak ta książka wychodziła, miałam na nią niesamowitą ochotę. Z czasem niestety ta ochota zmalała, zapomniałam o niej w pewnym sensie, ale zawsze miałam ją gdzieś z tyłu głowy. Fabuła wydaje mi się niezwykle oryginalna, strasznie ciekawa i powiem szczerze, że gdybym teraz zobaczyła ją gdzieś w księgarni, nie wahałabym się ani chwili ;)
    Buziaki kochana, obserwuję!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tę książkę jeszcze raz ;) Miło mi, że mogłam o niej przypomnieć ;)
      I niezmiernie dziękuję, że tu jesteś ;)
      Gorące uściski :D

      Usuń
  7. Liśka, Liśka, wracaj do nas :))
    Czytaj co tam masz na półeczce, czekamy na wpisy
    Tymczasem, u mnie nowy post, zajrzysz? :)
    Buziaki
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.