Drzewa mówią po łacinie - Maggie Stiefvater "Król kruków" | recenzja

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)


Dziś przychodzę do was z recenzją książki i to nie byle jakiej. Skąd tak odważne słowa? Bo to ona zakończyła mój czytelniczy rok. I zaprawdę powiadam wam (brzmi tak jak z kościoła z deczka), że lepszego zakończenia roku książkowego nie mogłam sobie wymarzyć. W końcu to książka numer 2 z zestawienia moich lektur 2016. A teraz w końcu możecie poznać moją pełną opinię ( i wszystkie zachwyty) dotyczące tej opowieści. Ale od początku. Panie i Panowie, Lejdis i Dżentelmen, zapraszam na recenzję Króla kruków Maggie Stiefvater 😍

O czym jest Król kruków? Historia traktuje o młodych ludziach. Jest Blue Sargent, w której domu mieszkają same wróżki, a jednak ona sama nie ma talentu. Lecz jest medium, co oznacza, że pomaga wróżkom 'lepiej słyszeć'. Jest też czwórka przyjaciół, dość różnorodnych chłopaków, którzy poszukują linii mocy i chcą sprawdzić, czy magia istnieje, oraz szukają śpiącego legendarnego Króla Kruków - Glendowera. I w pewnym momencie losy dziewczyny i chłopców w swetrach z krukami na piersi się łączą. Nie powiem wam w jaki sposób, ani jakie dziwne i podejrzane rzeczy się dzieją. Musicie sami się o tym przekonać. Co mogę zrobić, abyście sięgnęli po tę książkę? Może moja rekomendacja wystarczy? ;) Na wszelki wypadek opowiem wam nieco więcej, bo może ktoś się akurat teraz waha.

Muszę was na wstępie ostrzec, zanim sięgniecie po książkę popełnioną przez Maggie Stiefvater. Przed czytaniem upewnijcie się, czy wyłączyliście żelazko, czy woda jest zakręcona i czy przypadkiem nic nie gotujecie (by się nie przypaliło), a jeżeli tak, to dogotujcie, zjedzcie i dopiero wtedy zaczynajcie czytanie. Bo jest to książka, która wciąga i od której nie chce się oderwać. A skoro mówię tu o przypalonych garnkach, to wiem, o czym mówię 😉 Książkę tę chce się czytać, i czytać i czytać...aż do końca. Ja ledwie się odrywałam, Maggie Stiefvater ma lekkie pióro.

Blue kierowała się w życiu dwiema zasadami: po pierwsze, trzymać się z dala od chłopców, bo to oznacza kłopoty. Po drugie, trzymać się z dala od chłopców w swetrach z krukami, bo to łajdacy.

Tak, to pierwsza książka, jaką przeczytałam napisaną przez tę autorkę i z pewnością nie ostatnia. Bo Króla Kruków czyta się lekko, miło i przyjemnie, ale to nie jedyny powód. Na przeczytanie w moich prywatnych zbiorach oczekuje nie do końca zebrana trylogia Wilkołaki z Mercy Falls czyli Drżenie i Niepokój (brakuje mi Ukojenia). Lecz mam też napisany przez nią Wyścig śmierci. Jestem równie ciekawa tych powieści, co serii z kruczymi chłopcami. Mam nadzieję, że uda mi się je wszystkie przeczytać i dokupić Ukojenie (pod warunkiem, że spodoba mi się pierwsza część). Już wracam na ziemię i do tej recenzji.

- Muszę być w domu przed ... - zaczęła Blue, ale się zacięła - ... nie wiem którą. W granicach rozsądku...
- A co to jest rozsądek? - zapytał Adam?
Ronan parsknął śmiechem.
- Odwieziemy cię, zanim zamienisz się w dynię.

Sam pomysł poszukiwania magii, budzenia śpiącego pod górami Glendowera wydaje się być oryginalny. Nie spotkałam się dotąd z podobnym motywem. Jednak może nie wszystko jest tak oryginalne. Wiadomo, książka jest skierowana do nastolatków, 14+, taką notkę możemy znaleźć na tyle książki. Jasnym jest, że w książce możecie znaleźć jakieś delikatne romantyczne wątki, trójkąty czy też inne figury geometryczne, bo serio nie wiem, jak to określić. Ale, nie myślcie sobie, że wszystko tak od razu. Tu z tymi zauroczeniami ostrożnie. Nie ma żadnej wielkiej miłości, aż po grób, przynajmniej w tej części - odnośnie pozostałych nie wiem, jednak nie omieszkam was powiadomić. Powiem wam jedno - relacje między bohaterami są przepełnione przyjaźnią i to taką piękną. Jeszcze do tego wrócę.

Akcja rozgrywa się dość powoli. Lecz nie nudzimy się. Mamy czas, aby poznać naszych bohaterów - ich życie, to, jak spędzają wolny czas, jak wyglądają ich relacje no i co nieco o ich przeszłości czy problemach. Autorka daje nam szansę, aby nieco przyzwyczaić się do bohaterów, może polubić. A gdy chłopcy poznają Blue, zaczyna się nieco więcej dziać. A to, co się dzieje, myślę, że się może wam spodobać. Jedno wydarzenie wynika z drugiego.
Jeżeli chodzi o sposób prowadzenia narracji, to mamy tu do czynienia z narracją w trzeciej osobie. Jednak mamy wgląd w to, co bohaterowie czują, co myślą.

- Czy Blue to przezwisko?
Brwi dziewczyny nagle się ściągnęły.
- Nie chodzi mi o to, że twoje imię nie jest fajne - szybko dodał chłopak - Tylko jest takie ... niespotykane.
- Dziwaczne - mruknął Ronan, ale ponieważ powiedział to z nieobecną miną, żując jeden z rzemyków na nadgarstku, można było to puścić mimo uszu.
- Cóż, nie jest zbyt popularne. Nie to co "Gansey" - odparła Blue. (...)
- Zawsze podobało mi się imię "Jane" - rzucił od niechcenia.
Blue otworzyła szeroko oczy.
- Że ... co?! Och! Nie, nie! Nie możesz tak po prostu zmieniać ludziom imion, tylko dlatego, że Ci się nie podobają!
- Podoba mi się imię "Blue". Jest bardzo fajne (...) Niektóre moje ulubione koszule są niebieskie. Ale podoba mi się również imię "Jane".

A teraz opowiem wam pokrótce o bohaterach. W skrócie - bo przez moje gadulstwo mogłabym powiedzieć zbyt wiele, a nie chcę wam psuć przyjemności z czytania. Bez cenzury. Przygotujcie się :D (Nie wiem, co te moje paluchy wypisują, i tak staram się być kulturalna, bez obaw, nie będę przeklinać ;)) Pozwólcie, że najpierw opowiem o Jane...wróć! Blue :) A później o chłopakach. Uwaga, zaczynam.

Blue Sargent jest nastolatką chodzącą do publicznej szkoły (tak, to ważne, aby to tutaj podkreślić). No i w domu, w którym mieszka jest mnóstwo wróżek. Blue nie potrafi wróżyć, jednak jest medium, dzięki niej wróżki 'lepiej słyszą'. A także potrafi udzielić swojej mocy duchom. Jest dziewczyną zaradną, uczy się i pracuje. Uważana jest za osobę dość specyficzną no i nie do końca taką, no wiecie, normalną. No bo jak możesz uchodzić za osobę normalną, skoro w twoim domu wszystkie kobiety zajmują się wróżeniem? ;) A poza tym jest bardzo sympatyczną dziewczyną. Jakoś szczególnie mocno jej nie polubiłam, ale też nie czuję w stosunku do niej większej awersji. A i jeszcze przepowiednia, o której Blue ciągle słyszy i musi mieć się na baczności.

Dobrze, teraz opowiem wam o chłopakach, o trójce przyjaciół, którzy razem uczęszczają do elitarnej szkoły dla chłopców w Aglionby, do której chodzą głównie te bogate dzieciaki. Każdy z nich, Adam, Ronan i Gansey, są od siebie różni, na swój sposób wyjątkowi i mimo to, potrafią się porozumieć. Jednak w skrócie, bo ten tekst odstraszy każdego, kto ośmielił się go odtworzyć :P

Adam Parrish jest chłopcem niezmiernie uprzejmym i sympatycznym. W jego domu się nie przelewa. Pracuje po szkole, a w grupce chłopaków, to właśnie ten, który nie chce nikogo urazić, Jednak jest też chłopakiem dumnym, który bardzo walczy o swą niezależność - nie chce pomocy od swoich przyjaciół z lepszą sytuacją finansową.

Ronan Lynch jest dość nietypową osobą, choć zbyt wiele nie odzywa się w książce, to jest mimo wszystko intrygujący. W jego przeszłości miało miejsce pewne wydarzenie, które go zmieniło. Stał się wycofany, nieco milczący i agresywny chwilami w stosunku do swojego brata. Niezmiernie podoba mi się szczerość tego chłopaka.

-Wyrwałaś niezłego gościa, Ashley - powiedział. - Spędzisz z nim upojną noc, a jutro to samo będzie mogła zrobić jakaś inna dziewczyna.

Gansey jest tym idealnym chłopakiem, tym, który wygląda jak prezydent. Zawsze czarujący, inteligentny i takie tam. Jednak osobiście nie jestem do niego jeszcze przekonana. No cóż, nie wszystkich kręcą tacy idealni ;) Nieważne, przecież nie zebraliśmy się tu, by dyskutować o moich preferencjach :) Gansey jest tą osobą, która spaja całą paczkę przyjaciół. To on jest głównym koordynatorem poszukiwania Glendowera, tego śpiącego gdzieś w górach rycerza. To osoba, która czasem pomimo dobrych intencji wypowie coś, co zabrzmi zupełnie inaczej.

- Widzisz ten fartuch? - zapytała. - To znaczy, że pracuję. Zarabiam na swoje utrzymanie.
Jego oblicze pozostało beztroskie.
- Zajmę się tym - powiedział.
- Zajmiesz się tym? - powtórzyła.
- Tak. Ile ci płacą za godzinę? Porozmawiam z kierownikiem.(...)
- Nie jestem prostytutką.
Chłopak z Aglionby przez dłuższą chwilę wydawał się lekko zdezorientowany. Wreszcie zrozumiał, co ona ma na myśli.
- Och, nie o to mi chodziło. Nie powiedziałem tego.
- Oczywiście, że to właśnie powiedziałeś! Wydaje ci się, że możesz mi zapłacić za rozmowę z twoim przyjacielem? Widocznie kobiety dotrzymują ci towarzystwa za pieniądze i nie wiesz, jak to wygląda w prawdziwym życiu, ale... ale... - (...) Większość dziewczyn, kiedy interesuje je jakiś chłopak, spędza z nim czas za darmo.

Jest też Noah, cichy, blady, który ma zawsze zimne dłonie. Musicie go koniecznie poznać sami :)

Przyjaźń między chłopakami jest tak braterska. To nawet urocze i piękne, bo ścierają się tu tak różne osobowości, a jednak wszyscy potrafią się dogadać. Udzielają sobie wsparcia, pomagają i interesują się tym, co się dzieje w życiu każdego z nich. Jednak, żeby nie było tak cukierkowo, to i kłótnie też od czasu do czasu występują. Myślę, że może dla tego chociaż można by sięgnąć po tę powieść.

Podsumowując mój już i tak nieco przydługi wywód, książkę czyta się szybko i lekko. Sam pomysł obudzenia śniącego Króla kruków jest dość oryginalny, bohaterowie są różni, jest też zły bohater, (którego imienia wam nie zdradzę), walka ze złem, piękna przyjaźń i niekoniecznie dobrze wykreowaną bohaterkę (no cóż, jakieś drobne wady muszą się przytrafić).

Czy polecam? Tak :) A komu?


- szukającym lekkiej powieści, którą czyta się szybko,

- tym, którzy lubią walkę dobra ze złem,

- poszukującym magii w opowieściach,

- miłującym różnorodnych bohaterów

- lubiącym czytać o przyjaźni, takiej braterskiej

- wszystkim śmieszkom, można się pośmiać ;)


Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ - świetnie spędziłam z nią czas


A wy czytaliście już książkę Maggie Stiefvater? Jak wrażenia? A może macie w planach? Podzielcie się w komentarzach ;) I jeśli dotrwaliście do końca tego wpisu - przyjmijcie moje gratulacje :)
W końcu skończyło się moje gadanie, możecie odetchnąć ;)

A teraz przesyłam buziaczki i życzę miłego dnia :D



Komentarze

  1. Książkę czytałam, podobnie jak drugi i trzeci tom i muszę przyznać, że bardzo mi się podobały. Uwielbiam tę autorkę, a jej twórczość zdecydowanie zasługuje na uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już gdzieś widziałam tą książkę, wydaje się bardzo ciekawa, w końcu magia! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Nie wiesz może, czy jest gdzieś dostępna?
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cofam pytanko, ogłoszono dodruk w połowie marca <3 (bankructwo totalne, wszystko w marcu)

      Usuń
  4. Słyszałam bardzo dużo dobrych opinii o tej książce. Miłośnik fantastyki, taki jak ja - nie może sobie odpuścić takiej pozycji jak ta! Jestem ciekawa czy spodoba mi się tak bardzo, jak większości czytelnikom.

    Pozdrawiam,
    czytaniamania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna mam ją w planach i stale gdzieś krąży mi po głowie :) Podobno opowieść wspaniała, także muszę szybko nadrobić braki!
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten tom bardzo mi się podobał, ale na drugim trochę się zawiodłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze się o tym przekonam i to całkiem niedługo ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  7. Od dawna się szykuję, mam już na czytniku, wkrótce się przekonam! Młodzieżówki doskonale odprężają i ja tam je lubię nawet jak są kierowane do mocno niepełnoletnich. ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam - i nie planuje. Śmieszkowanie w książkach coraz bardziej mnie irytuje, poza tym... to młodzieżówka :D Jeśli nie wygrzebie ich na przecenach, albo w jakiś inny sposób to ich raczej nie czytuje.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)