środa, 9 listopada 2016

O miłości, biedzie i wielkich nadziejach - Charles Dickens "Wielkie nadzieje" | recenzja

Witam was bardzo cieplutko :)


Dzisiaj przybywam do was z recenzją. Bo dlaczego by nie? Dawno nie było recenzji. Lecz nie ocenię tej książki, jak zazwyczaj. Dlaczego? Bo to klasyka, a ja chyba nie mam w zwyczaju oceniać takich dzieł. A dziś opowiem wam o Wielkich nadziejach autorstwa Charlesa Dickensa.

Jak zapewne wiecie, w miesiącu październiku postanowiłam realizować Wyzwanie Czytelnicze Rory Gilmore. I wybrałam tę powieść zupełnie nie wiedząc o czym jest. Nie mówi się o tej książce zbyt wiele, przynajmniej ja do tej pory nie słyszałam, aby ktoś się na jej temat wypowiadał. Więc pozwólcie, że sama to uczynię. I jeżeli nie będę pierwszą osobą, to mam nadzieję, że będę jedną z pierwszych. A nawet jeśli to nie, to nie wyprowadzajcie mnie z tego (mylnego) przekonania. Czasem dobrze jest się nieco pooszukiwać.

O czym są Wielkie nadzieje? Pozwólcie, że przytoczę wam opis tej powieści:

Młody Pip, sierota mieszkający z siostrą i jej mężem kowalem, znajduje na cmentarzu zbiegłego więźnia. Niedługo później ma okazję poznać życie całkiem inne niż w kuźni, zostaje zatrudniony do zabawiania ekscentrycznej panny Havisham i jej ślicznej podopiecznej Estelle. Po latach ciężkiej pracy kowala Pip niespodziewanie otrzymuje sporą sumę pieniędzy, pod warunkiem, że wyjedzie do Londynu i stanie się prawdziwym dżentelmenem. Zakochany w Estelle, będzie musiał radzić sobie w wielkim świecie, zdobywając przyjaciół i wrogów, aż w końcu odkryje, kto był jego dobroczyńcą...

I w sumie wiele do tego opisu nie muszę dodawać. Możecie się śmiać, że główny bohater nazywa się Pip, tak naprawdę to nazywa się Philip Pirrip, jednak dziecko nie potrafi wymówić tak długiego i trudnego nazwiska i został po prostu... Pip. Chłopiec jest sierotą, wychowuje go siostra wraz z mężem. Siostra wychowała go własnoręcznie (cokolwiek to oznacza, bo te właśnie sformułowanie jest stale przez jego siostrę powtarzane). I będąc właśnie na grobie rodziców, Pip spotkał pewnego niegodziwca, który go straszy i każe przynieść nieco zapasów ze spiżarni.
Pewien czas później, jako 8-letni chłopiec Pip ma okazję przychodzić do dość ekscentrycznej kobiety, aby się bawić. Kobietą tą jest Miss Havisham, która stroni od świata, po pewnym wydarzeniu. W willi Satis poznaje też adoptowaną córkę Miss Havisham, Estellę, która jest poniekąd narzędziem zemsty na całym męskim rodzie. Miłość ta jest nieco bolesnym doświadczeniem, młody chłopak zdaje sobie z tego doskonale sprawę, że nigdy nie byłby u boku pięknej Estelli szczęśliwy. Jednak serce nie sługa.
Po ukończeniu przez Pipa pewnego wieku, chłopak zaprzestał już odwiedzin w willi Miss Havisham, i przyucza się do zawodu kowala u swojego szwagra, męża jego siostry, Joego. Lecz nie udało mu się zakończyć tej nauki, gdyż Pip okazuje się być właścicielem wielkich nadziei, otrzymuje majątek od nieznanego mu dobroczyńcy i nie może on nawet czynić przypuszczeń co do tego, kim owy ofiarodawca jest.
Więcej wam nie zdradzę już. Pozostawiam was z pytaniami i domysłami na temat dobroczyńcy Pipa?, Czy Estella i Pip będą razem?, Jak potoczą się dalsze losy młodzieńca z wielkimi nadziejami?

Czymże mogłem się stać, wzrastając w takim otoczeniu? Jaki musiał być wpływ tego środowiska na mój charakter? I czy można się dziwić, że kiedy wychodziłem z mrocznych pokoi na blask dnia, to myśli moje były tak samo mętne jak moje oczy?

Jak można określić powieść Charlesa Dickensa? O czym jest? Przede wszystkim opisuje życie głównego bohatera Pipa, osieroconego, którego życie obserwujemy odkąd był dzieckiem przez okres nastoletni, mniej więcej do wieku, w którym nasz główny bohater kończy 40 lat. Nie powiem, żeby te życie było jakieś super-szalone, ale nie jest pozbawione drobnych radości czy smutków i bólu. Książka jest podzielona na trzy części. Jeśli chodzi o akcję, to rozwija się ona w umiarkowany sposób, nie pędzi 'na łeb, na szyję'. Ale jednak dzieje się.

Narracja poprowadzona jest w pierwszej osobie l.pojedynczej, czyli mamy do czynienia z opisami uczuć Pipa, wszystkie zdarzenia widzimy z jego perspektywy. Wiemy, kogo uważa za wroga, za osobę fałszywą, jakie uczucia i myśli towarzyszą mu, gdy widzi daną osobę.


Tak oto nieprzerwanie dążymy naprzód - pod prąd, który nieubłaganie spycha nas z powrotem i każe dryfować w przeszłość.

A teraz nieco przyliżę wam sylwetki kilku bohaterów. Pozwólcie, że na początku opowiem o głównym bohaterze, którego losy śledzimy przez cały czas trwania powieści, czyli Pip. Poznajemy go jako chłopca około 6-7 -letniego (wybaczcie, dokładnie nie pamiętam). Jest on narratorem opowieści i jej głównym bohaterem. Od zawsze był ciekawy wiedzy, uczył się literek i nawet usiłował nauczyć sztuki pisania i czytania męża swojej siostry. Możemy obserwować jak zmieniał się przez lata. Będąc chłopcem, zakochuje się w Estelli i od początku ma świadomość tego, że nawet gdyby był z nią w bliższej relacji, to nigdy nie byłby szczęśliwy. Po pierwszym spotkaniu z dziewczyną zdaje sobie sprawę, jak bardzo jest pospolity, niezbyt dobrze wychowany i słabo wykształcony. I z tego powodu czuje się później nieszczęśliwym chłopcem. Jednak później otrzymuje od losu szansę - staje się właścicielem dużego majątku. To, co wcześniej było tylko marzeniem, z którego zwierzał się kuzynce, która nauczyła go liter, stało się rzeczywistością. Otworzyły się przed nim nowe możliwości. Jednak były pewne warunki, jakie musiał spełnić, aby mógł zostać właścicielem 'wielkich nadziei'. Przede wszystkim musiał dalej się kształcić, a podstawowym warunkiem było, aby już na zawsze pozostał Pipem. Do momentu osiągnięcia przez niego pełnoletności (21 lat) zarządcą jego majątku jest najlepszy adwokat, pan Jaggers. A później otrzymuje rocznie pewną sumę na swoje utrzymanie, którą zarządza. Pip jako młody mężczyzna dba o swego przyjaciela i pomaga mu potajemnie zrealizować jego marzenia. Jest przyjacielski.

A teraz opowiem wam co nieco o Estelli. Otóż jest ona adoptowaną córką Miss Havisham, która wychowała ją w taki sposób, aby uniknęła podobnego losu jak ona. Otóż Miss Havisham została oszukana przez mężczyznę, którego bardzo kochała, a który porzucił ją w dniu ich ślubu. Aby uchronić młodą Estelle przed podobnym losem, kobieta nie nauczyła jej kochać. Estella jest piękną dziewczyną, później młodą, wciąż piękną kobietą. Jednak jest ona zimna, jej serce nie potrafi kochać, nie wie, co to czułość. Adoratorów wodzi za nos, ostrzega Pipa, że nigdy nie odwzajemni jego uczuć, bo ich nie zna. Nie wie, jak kochać. Jest wykształcona, podróżuje.


Raz na zawsze wiedziałem, ku memu zmartwieniu, i świadomość ta wciąż powracała, jeżeli nie towarzyszyła bez przerwy, że kocham ją wbrew rozsądkowi, wbrew temu, co sobie przyrzekłem, wbrew własnemu spokojowi, wbrew nadziei, wbrew szczęściu i mimo wszystkich rozczarowań, jakie mogą mnie spotkać.

Raz na zawsze kochałem ją, choć wiedziałem to wszystko, i miłość moja dla niej nie mogłaby być większa, gdybym wierzył w jej doskonałość.

Mamy tutaj do czynienia z zakończeniem otwartym, możemy jedynie snuć domysły, jak potoczyło się dalsze życie Pipa. Myślę jednak, że to było dobre rozwiązanie dla tego dzieła i nawet nie wiem, jak inaczej mogłoby się to wszystko zakończyć.

Język tej powieści jest dosyć specyficzny. Jak wiadomo, powieść pochodzi z drugiej połowy XIX wieku. Jednak przyjemnie czytało mi się Wielkie nadzieje. I muszę to podkreślić, w niektórych momentach można było się nawet uśmiechnąć. Spodobał mi się styl Dickensa i na pewno spróbuję przeczytać wszystkie jego powieści.


Stałem, wciąż patrząc na dom, myślałem, jaki byłbym szczęśliwy, gdybym mógł z nią tam mieszkać. Wiedziałem jednocześnie, że nigdy nie czułbym się z nią szczęśliwy, ale na zawsze zrozpaczony.
Niewątpliwie podobał mi się język, jakim została napisana powieść. Bardzo polubiłam głównego bohatera, odczuwałam podobną niechęć do części przedstawionych bohaterów, których Pip nie lubił. Jednak domyśliłam się tego, kto był dobroczyńcą. Może to przez to, że już wiele książek przeczytałam, a może nieświadomie dedukowałam na podstawie pewnych faktów niż odczuć serca, jak bohater miał nadzieję. Z niekrytą radością obserwowałam przemiany w bohaterach.

Czy polecam? Oczywiście, że tak. Zwłaszcza tym, którzy lubią sięgać po klasyki i którzy znają tylko Opowieść Wigilijną. Bo warto poznać kilka dzieł danego autora. Mimo, że akcja nie pędziła, to jednak były pewne zwroty akcji, nie wszystko kończyło się 'happy endem'. Dickens mnie zauroczył. Może Ciebie też? Zachęcam do spróbowania. Bo warto.


A wy czytaliście Wielkie nadzieje? Jak się wam podobały? A może dopiero planujecie to przeczytać? Opowiedzcie o tym w komentarzach. A może czytaliście inne powieści Dickensa? Napiszcie o tym. Możecie też w komentarzu polecić mi jakąś książkę uważaną za klasyk literatury.

A teraz życzę wam Zaczytanego Tygodnia :)



UDOSTĘPNIJ TEN POST

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.