O zmienianiu swego życia - "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes | recenzja

Witam was wszystkich bardzo serdecznie :D


Zafascynowana trailerami filmu do "Zanim się pojawiłeś", stwierdziłam, że koniecznie muszę się wybrać na ten film do kina. Zwłaszcza dlatego, że w rolę jednej z głównych postaci wcieli się Sam Claflin, którego znamy m.in. z roli Finnick'a Odair'a z "W pierścieniu ognia" czy "Kosogłosa".

Dość już o moim ulubionym aktorze. Gdy dowiedziałam się, że ów film jest ekranizacją książki o tym samym tytule, postanowiłam ją jak najszybciej przeczytać. Wiadomo, najpierw książka, potem film. Jednym z pretekstów okazało się wyzwanie czytelnicze grupy Bookathonowej na miesiąc maj.

Powieść opisuje losy Louisy Clark, dziewczyny wiodącej stabilne, monotonne życie na prowincji, mieszkająca z rodzicami i związana z chłopakiem - trenerem osobistym - od ośmiu lat. Jednak pewnego dnia traci pracę, gdyż jej pracodawca zamierza zamknąć kawiarnię, w której Clark pracowała przez około 7 lat. Chcąc nie chcąc, Lou jest zmuszona poszukać sobie nowego zajęcia. A w rodzinie przyda się każde finansowe zasilenie. Po próbach pracy w zakładach drobiarskich czy lokalu z jedzeniem typu fast food, które oczywiście zakończyły się fiaskiem, dwudziestosiedmioletniej kobiecie, o dość dziwnych gustach jeśli chodzi o ubiór, dostaje pracę polegającą na opiece nad osobą niepełnosprawną. A raczej dotrzymywanie jej towarzystwa. I w ten oto sposób Lou poznaje Willa Traynora, trzydziestopięciolatka przykutego do wózka i zdanego na innych. Więcej o ich perypetiach dowiecie się czytając tę powieść, ja nie mogę powiedzieć więcej.

Książka jest przesycona humorem, główna bohaterka nie ukrywa, że "nie da sobie w kaszę dmuchać". Jest przede wszystkim osobą energiczną i pełną optymizmu. Stara się każdego dnia w pracy, w której nie ma kompletnie żadnego doświadczenia. Jednak jej postać za sprawą Willa staje się odpowiedzialną, zorganizowaną i uporządkowaną kobietą. Co tylko sprawia, że zyskuje w oczach czytelnika. Historia jest opowiadana głównie z jej perspektywy, zżyłam się z nią i kibicowałam.

Jeżeli chodzi o postać Willa, to osoba, która ma dość życia za sprawą tego, co mu się przydarzyło i czego efektem jest paraliż czterokończynowy. Można powiedzieć, że jest egoistą, jest osobą, która nie chce wychodzić z domu, samolubny ale i sarkastyczny.

Historia jest opowiadana głównie z punktu widzenia Louisy, ale są też rozdziały traktujące o tym jak to wszystko widzą rodzice i opiekun medyczny Willa ale także siostra Lou, co jest bardzo ciekawym zabiegiem.

Podsumowując, powieść jest cudowna, bardzo przyjemnie i szybko się ją czyta, ale ostrzegam, bez chusteczek nie podchodź. ;) Polecam serdecznie wszystkim, którzy poszukują romansu dość nieoczywistego i osobom, które lubią sobie popłakać przy książce.



Moja ocena: 8/10


Koniecznie napiszcie w komentarzach, czy czytaliście tę książkę, jak wam się podobało, co was denerwowało i a co cię zaskoczyło (może całkiem mile). Zachęcam do dyskusji w komentarzach :)

Zaczytanych dni, Moliki!


Komentarze