Tak się nie robi... | Problemy książkoholika #2

Witam was bardzo serdecznie i ciepło :)

Dziś zapraszam was na kolejną odsłonę serii Problemy książkoholika, a dziś poruszymy temat haniebnych poczynań wydawnictw w stosunku do nas, biednych książkoholików. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić i że zgodzicie się ze mną. Zaczynajmy!

1. Gdy wydawnictwo przerwie wydawanie serii w połowie


Na pewno znasz ten ból. Przeczytałeś/-aś właśnie przecudowną książkę, która niesamowicie ci się spodobała. Szukasz kontynuacji, jest, ale tylko w oryginalnym języku...Co za pech! Wiele razy już tak było. Ale zawsze możesz przeczytać po angielsku, lub poczekać aż ktoś ją wyda po polsku...

2. Gdy zmiana tłumacza danej serii i psuje wydźwięk całej opowieści


Ostatnio sama zetknęłam się z czymś takim. A konkretniej przy "Pani Noc" Cassandry Clare. Odmiana niektórych nazw narzędzi, jakimi posługiwali się Nocni Łowcy była inna od tej, do jakiej przyzwyczajono nas przy Diabelskich Maszynach czy Darach Anioła. A to wszystko sprawiało wrażenie, że książkę napisał zupełnie ktoś inny i czytanie było bardzo irytujące. To wszystko sprawia, że chcę powrotu dawnego tłumacza. Błagam.

3. Kiedy wydawnictwo odwleka wydanie książki, na którą tak bardzo czekasz


Zdarza się, że autorowi trochę długo idzie pisanie książki [George R.R. Martin pisze Pieśń lodu i ognia już od dwudziestu lat]. Więc gdy wreszcie zostaje napisana i wydana chcesz jak najszybciej dorwać ją w swe łapki. Gorzej, kiedy wydawnictwu się z tym jakoś nie spieszy...

4. Kiedy korekta jest tak słaba/ lub jej nie ma, że aż oczy bolą


Mnóstwo błędów ortograficznych, brak logiki lub sensu. Nie życzę tego nikomu.

5. Gdy wydawnictwo zmienia :

a) tytuł oryginalnej książki i/lub 


Gdy wydawnictwo zmienia tytuł książki o której jest dosyć głośno za granicą, to na początku może być ciężko uwierzyć, że tak na prawdę chodzi o tę samą książkę. Jednak sama zmiana tytułu wydaje się być lżejszą zmianą, bo mogli też zmienić okładkę. A wtedy to już naprawdę ciężko rozgryźć.

b) na okładce widnieje jakieś brzydkie coś


A czasem dzieje się też tak, że książka jest fantastyczna, ale jej okładka jest niesamowicie...okropna, tantetna lub po prostu nie w twoim guście. Od razu kojarzą mi się polskie okładki do książek Cassandry Clare. Jakże się cieszę, że teraz można zakupić te książki w oryginalnych okładkach.

6. Kiedy powieść jest gruba, a jest dostępna tylko w miękkiej okładce


Gdy powieść jest dosyć gruba i ma około 700 stron i więcej to wolę taką książkę mieć w twardej oprawie. Gorzej jednak, kiedy wyboru co do okładki nie mamy i dostępna jest tylko w miękkiej. To jest już niekoniecznie fajne. Dlaczego? Bo przy miękkiej oprawie łatwo jest złamać grzbiet książki. Ja mogę uważać, ale gdy taką książkę komuś pożyczę to nie wiadomo, czy ta osoba dbała o książkę tak samo jak ja. Choć i mi samej zdarzyło się połamać grzbiet przy wspomnianej wcześniej Pani Noc Cassandry Clare. Mówi się trudno i żyje dalej.

I to by było na tyle jeśli chodzi o te zestawienie. Napiszcie w komentarzach swoje propozycje do następnego zestawienia. I napiszcie, czy i wy mieliście takie problemy jakie wyżej wymieniłam. A może coś jeszcze byście dodali, a mi akurat wypadło to z głowy? ;) Taki post będzie się pojawiał raz w miesiącu i mam nadzieję, że wam się podobało.

Życzę zaczytanego weekendu i trzymajcie się cieplutko :)



Komentarze

  1. Twoje zestawienie trafnie opisuje te elementy, które u czytelników mogą wywoływać zgrzytanie zębami.
    Ja do tego dodałabym wypuszczanie na rynek książek stanowiących cykl nie po kolei. Tak jest na przykład w przypadku cyklu kryminałów Karin Wahlberg. Pisałam o tym u siebie na blogu https://zaczytanadosamegorana1.blogspot.com/2016/06/recenzja-ksiazki-pocieszyciel-karin.html
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze się z tym nie spotkałam więc nawet nie pomyślałam o tej zbrodni ;) jak jeszcze coś uda mi się zebrać do "grzeszków" wydawnictw to zrobię drugą część :) i dziękuję bardzo :D
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Świetny wpis :) Sama mam największy problem z korektą, czasami zastanawiam się, jak to jest, że ja widzę te błędy w trakcie czytania, a ktoś, komu za to zapłacono, nie :) No ale nic nie możemy z tym zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, że czasem coś można przeoczyć, ale czasem jest to nagminne :)

      Usuń
  3. Brzydkie coś i mina z gifu - made my day ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo trafny wpis! Mnie najbardziej denerwuje, gdy za granicą książka jest wydana w pięknej okładce a w Polsce ma taką,że się czytać odechciewa. Albo to zwlekanie z wydaniem powieści, na którą bardzo dużo osób czeka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety...a dość często pod tymi niezbyt zachęcającymi okładkami kryje się zadziwiająco świetna treść :) a zwlekanie z wydaniem, no po prostu koszmar...

      Usuń
  5. Zdecydowanie w wiekszosci "znam ten bol" ! Najbardziej wlasnie nienawidze tych grubych ksiazek w jedynie! miekkich okladkach. Mimo ze niewiem jak delikatnie bym je czytala - grzbiet I tak bedzie zagiety :/ Reszte problemow tez nie kiedy odczuwam. Np. korekta - nie moge sobie teraz tytuly przypomniec ale w jednej byla tak beznadziejna (a raczej jej brak) ze po kilku rodzialach odlozylam ksiazke . Albo jak wydawnictwo zwleka z wydaniem - nie raz szlak trafia ! :) Wszystko trafnie ujete ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi, że wpis się podobał :) u mnie te większe książki w miękkich to praktycznie wszystkie grzbiety zagięte :( a jeśli ja nie zagnę, to ktoś inny to robi :/
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Tak jest, w 100% prawda w calutkim poście. Niemal zawsze, jeśli mam jakiś problem z książką, to dotyczy on błędów wydawnictwa. Odnoszę czasem wrażenie, że nasze wydawnictwa nie zawsze zwracają uwagę na nas, czytelników, kiedy dajemy im do zrozumienia, że coś jest nie tak. A szkoda :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nich głównie jest jedna zasada "byle hajs się zgadzał", a że my na tym cierpimy, to już ich nie obchodzi, a gdyby obchodziło to i oni mieliby większe zyski :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Ja tam nie lubię twardych okładek :)
    ale z tym kotem to świetne dopasowanie... jednej książki się nie doczekałam nawet po 4 latach.. szkoda
    Pozdrawiam i zapraszam
    Zaczytana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja naprawdę rzadko kupuję książki w twardych oprawach, ale jeśli książki są opasłe, to już wolę zainwestować nieco więcej by nie patrzeć na zagięte i połamane grzbiety :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Pierwszy punkt znam aż za dobrze! Seria Kate Brian "Tylko dla wybranych" jest idealnym przykładem i jestem zła na siebie, że kiedykolwiek zaczęłam czytać te cudne książki, bo przynajmniej teraz żyłabym spokojniej. Próbowałam dorwać w wersji angielskiej, ale i z tym jest problem. Książek brak.
    Idealny wpis! :)

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo :D i łączę się z Tobą w bólu i cierpieniu :(
      Pozdrawiam gorąco :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz tego posta, i jeżeli spodobał ci się on - będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza [zgodnie z zasadami netykiety]. To niesamowicie motywuje ;)
I dziękuję, że dotarłeś (-aś) aż tutaj :)