11 książek, które chcę przeczytać w 2017 roku

Witam wszystkich bardzo cieplutko :)


Jak się miewacie? Minęły święta (przynajmniej u niektórych), a ja właśnie stworzyłam listę 11 książek, które bardzo mocno chciałabym przeczytać w 2017 roku. Są to książki, które planuję kupić, jedna z nich jest tą, którą mam w swoich zbiorach od całkiem niedawna, są wśród nich też trzy książki, które przeczytam w ramach Book Touru. Więc jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam :D



Udostępnij ten wpis

Liebster Blog Award #6

Witam wszystkich bardzo cieplutko :)


Kończy się grudzień, a co za tym idzie - kończy się również i 2016 rok. W związku z tym, że Zaczytana Wiedźma nominowała mnie do tego jakże zaszczytnego tagu - Liebster Blog Award. Tym razem odpowiadam na nominację już po raz szósty.I ostatni w tym roku.

Jeszcze krótko przypomnę, czym tak właściwie jest Liebster Blog Award. Otóż jest to tag, do którego wykonania nominuje Cię inny bloger, który uznał twoją pracę nad blogiem jako dobrą, rzetelną :) Odpowiada się na 11 zadanych pytań, a później należy stworzyć własne 11  pytań a do odpowiedzi na nie nominować kolejnych 11 blogerów., przy czym nie można nominować osoby, która nominowała Ciebie :)

Udostępnij ten wpis

Książkoholik się tłumaczy...z listopada i grudnia :) Wyniki konkursu

Witam was bardzo gorąco w ten grudniowy świąteczny wieczór :)


Mam nadzieję, że miewacie się dobrze, że wasze brzuchy nie są obolałe od jedzenia, że uśmiech gości na waszych twarzach z których zniknęły ślady wszelkich trosk i niepokojów. A ja, z racji świąt i nie tylko postanowiłam wam opowiedzieć o książkach - jak zawsze zresztą. Lubię mówić o książkach i nie da się tego ukryć. Jednak przejdźmy do rzeczy!


Pomyślałam, że opowiem wam o książkach, jakie sprawiłam sobie w prezencie - bo któż lepiej ode mnie wie, jakiego książkowego pocieszenia potrzebuję :) Od rodziny nie otrzymałam książek, ale to nie znaczy, że takiego prezentu nie mogę sprawić sobie sama. Nie mówiłam wam, co zakupiłam w listopadzie więc poczynię to teraz.

Udostępnij ten wpis

KONKURS i ROZDANIE #1 :) [ZAKOŃCZONY]

Witajcie Moi Mili :)


Nie było mnie tu całkiem sporo czasu. Studia, zaliczenia, kolokwia pochłonęły mnie ostatnio do tego stopnia, że nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie książek. Niestety, zdarza się, a zwłaszcza tym, którym zachciało się studiowania. Nieważne. Witam was w ostatnim miesiącu tego roku - grudniu. Mikołajki są już za nami, a i Mikołaj już sprawdza listę kto był grzeczny, a kto nie. A wy byliście w tym roku? :)



Udostępnij ten wpis

Smerfowy Tag Książkowy

Witam wszystkich cieplutko :)


Dawno nie było tutaj żadnego książkowego tagu, więc dziś, nie uwierzycie, będzie książkowy tag. Takie zaskoczenie. A że ostatnio myślałam o smerfach (czy wspominałam już, że często hasam myślami nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak daleko? :) ) to mój wybór padł na Smerfowy Tag Książkowy. Zapraszam :)




Udostępnij ten wpis

Miłość od pierwszej książki czyli o...ulubionych autorach

Witam was bardzo cieplutko :)


Za oknami śnieg, lekki mrozek i grające gdzieś w tle piosenki Mariah Carey All I want for Christmas, myśli o świętach gdzieś kołaczące się w głowie...Do świąt zostało jeszcze troszkę czasu, ale ja tu nie o tym. Mamy całkiem miłą pogodę (bo bardzo lubię śnieg i zimę, a w Suwałkach są same niedźwiedzie), więc czemu by nie porozmawiać dzisiaj o całkiem miłych tematach? Porozmawiajmy dziś o ulubionych autorach.

Dokładnie tak. Opowiem wam dziś o kilku autorach, którzy urzekli mnie swoim piórem. Pytanie o ulubionych autorów pojawia się dosyć często przy nominacjach do LBA, a tam nie można się zanadto rozpisywać, bo zwyczajnie zniechęcilibyście się do czytania moich wypocin. Dlatego też postanowiłam poświęcić pisarzom i paniom pisarkom bliskim memu serduszku trochę więcej czasu, więc o nich będzie dzisiejszy post. Oto przed wami lista 10 moich ulubionych autorów książek.

Udostępnij ten wpis

O miłości, biedzie i wielkich nadziejach - Charles Dickens "Wielkie nadzieje" | recenzja

Witam was bardzo cieplutko :)


Dzisiaj przybywam do was z recenzją. Bo dlaczego by nie? Dawno nie było recenzji. Lecz nie ocenię tej książki, jak zazwyczaj. Dlaczego? Bo to klasyka, a ja chyba nie mam w zwyczaju oceniać takich dzieł. A dziś opowiem wam o Wielkich nadziejach autorstwa Charlesa Dickensa.

Jak zapewne wiecie, w miesiącu październiku postanowiłam realizować Wyzwanie Czytelnicze Rory Gilmore. I wybrałam tę powieść zupełnie nie wiedząc o czym jest. Nie mówi się o tej książce zbyt wiele, przynajmniej ja do tej pory nie słyszałam, aby ktoś się na jej temat wypowiadał. Więc pozwólcie, że sama to uczynię. I jeżeli nie będę pierwszą osobą, to mam nadzieję, że będę jedną z pierwszych. A nawet jeśli to nie, to nie wyprowadzajcie mnie z tego (mylnego) przekonania. Czasem dobrze jest się nieco pooszukiwać.

Udostępnij ten wpis

Liebster Blog Award #5

Witam was wszystkich niezmiernie ciepło :D


Dziś po raz kolejny będę szczycić się tym, że ktoś docenił moje starania tutaj, na blogu i postanowił mnie nominować do Liebster Blog Award. Tymi ktosiami są dziewczyny z bloga Biblioteka tajemnic, czyli Sassy Girl i Koala. Dziewczyny od niedawna zaczęły przygodę z blogowaniem i dobrze sobie radzą, a żebyście i wy mogli się o tym przekonać zostawiam wam link do ich bloga [tutaj].



Więc, aby nie przedłużać odpowiem na pytanka. Jeśli jesteście ciekawi - nie krępujcie się i czytajcie dalej ;) Zachęcam wręcz ;)

Udostępnij ten wpis

Czytelnicze podsumowanie października :) + TBR na listopad

Witam was bardzo ciepło :)


Mamy już listopad. Jest to szczególny miesiąc, kojarzący się głównie ze smutkiem i z wydarzeniami historycznymi. Już niedługo w sklepach na miejscach zniczy pojawią się w sprzedaży czekoladowe Mikołaje, kalendarze adwentowe i reklama Coca Coli. No i prześciganie się stacji radiowych w tym, kto pierwszy zagra Last Christmas zespołu Wham!

Chyba zbyt daleko odpłynęłam myślami, więc powracam. Listopad to miesiąc po październiku, a z racji tego, że już listopad nastał, czas podsumować czytelniczy październik. Więc do dzieła.

Przy okazji podsumuję też Czytelnicze Wyzwanie Rory Gilmore, którego postanowiłam się podjąć. Bo w sumie przeczytałam głównie książki związane z tym wyzwaniem.

Udostępnij ten wpis

Książkoholik się tłumaczy...czyli książkowe zakupy października

Witam was wszystkich tak ciepło, jak tylko potrafię :)


Dawno mnie tutaj nie było, a wszystko to przez pewne życiowe zawirowania, drobne osobiste problemy. Mała ilość literatury w tym miesiącu spowodowana brakiem czasu, głównie przez studia, sprawiły, że zniknęłam stąd na ponad tydzień. Mam nadzieję, że jakoś mi to wybaczycie. Nie musicie, ale miło by było. A na zachętę pokażę wam, jakie książki przywędrowały do mnie w tym miesiącu.



A więc tak, około miesiąc temu zdecydowałam się na zakup książek. I dopiero w piątek do mnie one dotarły. Tak, czekałam na nie bardzo długo. Ważne jednak, że mam je w końcu u siebie. Cieszcie się więc razem ze mną :) Do tego też muszę wliczyć książkę, którą już przeczytałam i podałam dalej w akcji BOOKTOUR z blogiem JESZCZE TYLKO ROZDZIAŁ, (i zapraszam was na bloga Magdy --> [link])  a mowa tu oczywiście o książce Małgorzaty Kursy Miłość i aspiryna, a jej recenzję znajdziecie klikając tutaj.

Udostępnij ten wpis

O miłości po sąsiedzku - Małgorzata J. Kursa "Miłość i aspiryna" | recenzja

Witam was wszystkich cieplutko :)


Trochę jestem nieobecna na tym blogu, ale cóż poradzić, mam mnóstwo spraw, które ostatnio zaprzątają mi głowę, lecz mam nadzieję, że mi wybaczycie. Tak jak tłumaczyłam wam na moim Facebooku - studia i Book Tour nieco mnie pochłonęły ale mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.


Dziś chcę wam opowiedzieć o książce, którą przeczytałam w ramach Book Touru (nie wiem, czy ta odmiana jest poprawna) z blogiem Jeszcze tylko rozdział, którego wam polecam oraz Wydawnictwem Lucky i ich nowością wydawniczą, gdyż książką tą była Miłość i aspiryna czyli najnowsza powieść Małgorzaty J. Kursy. Czy warto po nią sięgnąć, za chwilę wam opowiem.

A więc zacznijmy od początku czyli od tego o czym ta książka jest. A mianowicie żyje sobie dwóch bohaterów: Marta i Michał. Znają się od dziecka i nawet mieszkają obok siebie, i od lat byli dla siebie przyjaciółmi. Nie pamiętają swojego pierwszego spotkania, ale z relacji ich rodziców wiedzą, że poznali się w piaskownicy, a dwuletnia Marta wysypała wiaderko piasku na głowę dwuletniemu Michałowi. Uczą się w tych samych klasach i zdaje się, że wszystko było sielankowe. Jednak skrycie każde z nich odczuwa coś więcej niż tylko przyjaźń. I oczywiście uważają, że jedno na drugie nie zwraca uwagi. I może by to tak wszystko trwało, gdyby nie to, że po powrocie Michała z Kanady, Marta wpada mu prawie pod koła. Los ponownie ich ze sobą spotkał. Lecz tym razem chłopak nie odpuści i zamierza zdobyć ukochaną dziewczynę. Czy mu się uda? Czy wyjawią sobie uczucia, jakimi darzyli do siebie nawzajem? Czy może jednak nic z tego nie wyniknie? Nie powiem wam o tym. Przeczytacie, a się dowiecie.

Jest to powieść o miłości - jak można wywnioskować z tytułu, lecz jest też opowieścią o ludziach. Taka obyczajówka. Bo poza opisem scen rozgrywających się pomiędzy Martą i Michałem, są też wątki przemocy w rodzinie, jedna z bohaterek pochodzi z Domu Dziecka. A i mamy również do czynienia z wątkiem, w którym to ojciec jednego z bohaterów jest stawiającym wymagania i gdzie nikt nie ma prawa sprzeciwu (skoro ojciec jest prawnikiem, to i jego dzieci muszą studiować prawo).

Opowiem wam nieco o bohaterach tej powieści. Otóż Marta jest dziewczyną bardzo energiczną, ale też i wybuchową (nie lubi, gdy jej się coś narzuca). Jest drobna, ma zaledwie 155 cm wzrostu. Jest bardzo towarzyska, określana nawet jako maskotka, ale też bardzo chętnie pomaga innym. Jak już wspomniałam dość łatwo wpada w gniew. Jest całkiem sympatyczną postacią. Jednak trochę mnie jakby dziwiły jej 'zdolności', konkretniej tu o intuicji. Marta czuje, że dzieje się coś złego ---> sprawdzają to, i... faktycznie dzieje się jakieś zło. Marta wróży z dłoni - bach, i się wszystko sprawdza. Mimo, że polubiłam tę dziewczynę, to jednak zaczęła mnie ona pod koniec irytować. No tak jakoś miałam. Tak cukierkowo. Martusia też jest świetną kucharką i udowadnia to wszystkim przy każdej możliwej okazji. Boi się, że zostanie zraniona i wykorzystana.

A teraz opowiem wam o Michale. No cóż, po za tym, że od lat jest beznadziejnie zakochany w Marcie to jest właścicielem sklepu komputerowego. Po liceum dostał wezwanie do wojska. Później wyjechał do Kanady, by zapomnieć o swojej pierwszej miłości. Jest chłopakiem zdeterminowanym i dążącym do celu. Przez 9 lat Marta była ślepa na jego uczucia, nie dostrzegała ich. Jest to człowiek zorganizowany i raczej opanowany - raczej, bo czasem zdarza mu się nie opanować złości. No zdarza się, nie każdy jest oazą spokoju. I potrafi przemówić dziewczynie do rozumu - nie narzuca jej niczego, proponuje pewne rozwiązania i czeka. Jest cierpliwy i gdy tylko może towarzyszy Marcie, pomaga jej.

Jest jeszcze wielu innych bohaterów - chociażby rodzina Marty, Marka i ich znajomi. Lecz mam nadzieję, że nie obrazicie się na mnie, jeśli ich wam nie przybliżę. Nie są tak istotni.

Mamy tu do czynienia z narracją trzecioosobową. Jednak narrator wie, o czym dane postacie myślą, co czują. Jest to całkiem miły odpoczynek od książek pisanych z punktu widzenia głównego bohatera. Muszę też podkreślić to, że ta książka nie ma rozdziałów. Serio. Na początku byłam nieco zdziwiona i strapiona tym faktem, lecz każdy nowy wątek jest oddzielony od tych poprzednich, więc nie trzeba się bać aż tak, bo nie jest to stale ciągły tekst. Jednak książkę czyta się szybko, może to za sprawą poczucia humoru. Było kilka takich momentów, gdzie śmiałam się w głos.

Jeszcze jedno, co mnie nieco denerwowało podczas czytania - zdrobnienia. Nie ważne, że bohaterowie mają ponad 20 lat, stale są nazywani zdrobniale: Januszek, Ewunia, Martusia etc. Ja rozumiem, ale u mnie nawet w domu nie ma tyle słodyczy na każdym kroku. Wybaczcie, po prostu się czepiam.

Podsumowując, lektura tej książki jest lekka, choć nie spodziewałam się aż 528 stron. Jednak czytało się ją szybko, nie jest to lektura wymagająca, taka w sam raz na jesienne chłodne wieczory pod kocykiem i z herbatką lub kawą (kto co woli).

MOJA OCENA: 6,5 / 10

Nie jest to nic ambitnego, aczkolwiek jest całkiem miłym czasoumilczem :)


A wy czytaliście książkę Małgorzaty Kursy? Jakie są wasze wrażenia? ;) Podzielcie się nimi w komentarzach ;) A teraz pozdrawiam was cieplutko...

...i życzę wam Zaczytanego Tygodnia :D


Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.